środa, 1 maja 2013

XXVIII "Zaufaj mi."

32 dzień wakacji

- Harry, Harry - usłyszałem cichy szept, a coś, albo raczej ktoś, szturchał mnie w ramię.
- Mmmm jeszcze chwila, nie ma dzisiaj szkoły mamo - wymruczałem nieświadomie przez sen.
- Harry - głos wydawał się zirytowany.
- Naprawdę nie ma dzisiaj szkoły - powoli zaczynałem się budzić.
- Hazza! To nie jest śmieszne - przetarłem oczy i zobaczyłem stojącą nade mną Bellę. Trzymała się za boki, a jej twarz wyglądała na zirytowaną.
- Cooo? - powiedziałem chrypiąc. Wokół było ciemno i zimno.
- No pięknie! - dziewczyna wyrzuciła ręce w górę - Teraz jeszcze na mnie będzie, że się przeziębiłeś.
- Czekaj kotku, co się stało? - zapytałem, siadając na kocu - Gdzie jesteśmy?
- Haz, zasnęliśmy na tym twoim pikniku i przed chwilą dzwonił Paul. Odebrałam, bo widać, ciebie nic nie wyrwie ze snu. Zaczął krzyczeć, a gdy powiedziałam, że ja to nie ty - w tym momencie zrobiłem pytającą minę. Nie wolno ode mnie oczekiwać, że zaraz po przebudzeniu będę wszystko rozumiał - No że nie ty odebrałeś - westchnęła dziewczyna.
- Zaraz, Paul cię opieprzył? - zaśmiałem się. Manager denerwował się tylko w patowych sytuacjach.
- Taa, bo myślał, że to ty. A później tylko spytał czemu nas nie ma w hotelu...
- Chyba mu nie powiedziałaś gdzie jesteśmy?
- Niee - Bella popukała się w czoło - Powiedziałam, że już wracamy i powinniśmy być za jakieś półtorej godziny. Później jak powiedział, żebym podała ci telefon, to udałam że jesteśmy w tunelu i się rozłączyłam.
- Haha, mądra dziewczynka - pogłaskałem ją po głowie jak dziecko.
- Ej! Nie pozwalaj sobie! - krzyknęła, strącając moją rękę. Nachyliłem się i dałem jej soczystego buziaka, po czym w końcu wstałem.
- Cóż, co dobre to się szybko kończy - podsumowałem, zwijając koc. Mój skarb, swoją drogą czy to nie piękne, ze mogę nazywać ją moją?, no więc mój skarbek powkładał talerzyki i inne takie do kosza piknikowego. Gdy już byliśmy gotowi, Bella spytała:
- Na pewno wiesz, którędy wrócić?
- Taaa - wychrypiałem ponownie.
- No kurcze, powiedz, że nie jesteś przeziębiony. Proszę. Mam nadzieję, że ta chrypa jest przez to, że przed chwilą wstałeś.
- Też mam taka nadzieję - westchnąłem cicho. Jeśli nie będę mógł śpiewać na jutrzejszym koncercie, to chłopcy i Paul mnie zabiją.
- I mnie też, więc nie martw się, umrzemy razem - zaśmiała się Bella. Zaraz, chwila, czy ja to głośno powiedziałem, czy ona jest jakimś jasnowidzem? Obserwowałem ją przez chwilę ale szła w milczeniu, patrząc w piasek.
- Bella... - zacząłem.
- Hm?
- Czyli nie będziesz się już gniewać? Naprawdę nie chciałem. Po prostu jak zobaczyłem cię z nim... myślałem że ty... że ty i on.. - mój głos powoli się załamywał, gdy jak przez mgłę, przypominałem sobie tamta noc. To ja powinienem ją bronić, a nie atakować. Jestem chujem.
- Ej, a czy nadal byłabym zła, to przyjechałabym tu z tobą? Poza tym, musisz w końcu mi zaufać - przystanęła i obróciła się w moją stronę - Harry, gdybym była zainteresowana Justinem, czy jakimkolwiek innym chłopakiem, to zerwałabym z tobą. Nie zależy mi na twojej kasie, nie chcę być znana z tego, że jestem twoją dziewczyną, nie lubię tłumów, paparazzich, mojej twarzy na portalach plotkarskich czy w kolorowych gazetach - ujęła moją twarz w swoje ciepłe dłonie - Zaufaj mi.
Nachyliłem się i złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek. Odwzajemniła go z chęcią. Wplotła palce w moje loki i lekko się uśmiechnęła. Przejechałem językiem po jej dolnej wardze ale wtedy odsunęła się ode mnie.
- Mmmm, czemu przerwałaś? - zapytałem zawiedziony.
- Jak się nie pospieszymy, to twój team nas zabije, a ja chcę cię jeszcze całować - uśmiechnęła się uwodzicielsko i cmoknęła mnie po raz ostatni, po czym ruszyła przed siebie. Zajęło mi chwilę, zanim doszedłem do siebie i ruszyłem za nią. Nie wiem co ona ma w sobie, ale kocham ja najbardziej na świecie. No może na równi z moją mamą. Po jakiś dziesięciu minutach byliśmy już przy aucie. Zapakowałem wszystko, oprócz koca do bagażnika i wsiadłem do środka, podając puchaty materiał Belli. Niestety dziewczyna już spała. Na plaży wydawała się już bardzo zmęczona więc nic w tym dziwnego, że od razu odleciała. Upewniłem się, czy ma zapięte pasy, przykryłem ją kocem i pocałowałem w czubek głowy szepcząc "Dobranoc".
Podczas jazdy skupiałem się na drodze. Także byłem zmęczony, po wywiadach, pikniku. Nie miałem energii ale koncentrowałem się na tym, aby bezpiecznie dowieźć nas do hotelu. Dobrze, że nie trafiłem na żadne większe korki. Na miejsce zajechałem około 3 nad ranem. Otworzyłem drzwi, okrążyłem samochód i wyjąłem Bellę z auta. Upewniłem się, że klamki są zablokowane i rzuciłem kluczyki portierowi, aby odprowadził wóz na parking.
Gdy tylko przekroczyłem próg hotelu pojawił się Paul wraz z Liamem, Niallem, Zaynem i Danielle. Niedoszłe państwo Tomlinson, znów pewnie zapewniało gościom bezsenną noc.
- Co ty jej zrobiłeś? - to było pierwsze pytanie z jakim wyskoczył Niall.
- Nic, śpi tylko - odgoniłem blondyna, który zaczął szturchać dziewczynę.
- gdzie byliście? - chciał wiedzieć Paul.
- Nad morzem - uśmiechnąłem się. Kurde chrypka w moim głosie nadal była wyczuwalna. Aż dziw, ze nie zwrócili na to uwagi.
- COO?! - wykrzyknęli naraz.
- Nooooo. Wiecie Japonia ma dostęp do morza, a morze to taki zbiornik wody sło... - zacząłem się z nich nabijać, ale Paul mnie uciszył.
- Wiemy co to jest morze. Szkoda tylko, ze nie ustaliłeś tego ze mną. Teraz marsz na górę i się wyspać. Pobudka jutro o 11, a o 12 mamy próbę przed wieczornym koncertem - bardziej rozkazał niż powiedział i wszyscy udaliśmy się do swoich pokoi. Oczywiście nie obyło się bez pytań chłopców i Danielle, ale byłem zbyt zmęczony aby składnie na nie odpowiadać. Niall trochę mnie wyręczył, bo zaniósł Bellę do naszego pokoju ale w zamian zażądał wyjaśnień i nie wyszedł dopóki nie zaspokoił ciekawości. Stwierdził też, ze musimy się wybrać nad morze całą ósemką jak będziemy mieć chwilę wolnego.
Szybko przebrałem się w luźną koszulkę, po czym rozebrałem Bellę do bielizny, aby nie ugotowała się z gorąca przez sen. Nie miałem siły już brać prysznica. "Poza tym umyłem się przed wyjściem". - pomyślałem ziewając przeciągle. Położyłem się na łóżku obok śpiącej już dziewczyny i przykryłem nas kołdrą.
                                                             ********************

Rankiem do mojego pokoju wparował Niall, aby mnie obudzić. Byłem zmęczony po wczorajszej, i po części też dzisiejszej nocy, więc spałem aż do tej pory. Dobrze, że blondyn o mnie pamiętał, bo dostałbym jeszcze większy opierdziel od Paula. Nie marnując czasu na dalsze myślenie, wstałem z łóżka, okryłem kołdrą Bellę i skierowałem się do łazienki. Wziąłem szybki prysznic. Niestety geniusz Styles w pośpiechu zapomniał ubrań, więc owinąłem się w biodrach ręcznikiem i wszedłem do pokoju. Bella nadal słodko spała. Wyglądała bardzo krucho i niewinnie. Jedyne o czym pomyślałem, gdy na nią patrzyłem , to to, że jest moja.
Potrząsnąłem głową i sięgnąłem po czyste bokserki. Szybko zrzuciłem ręcznik na podłogę i naciągnąłem je na siebie. Wygrzebałem jeszcze czystą czarną koszulkę Ramones, beżowe rurki, białe conversy i okulary przeciwsłoneczne. Patrząc w lustro przejechałem ręką po włosach, układając grzywkę, która po chwili i tak się zepsuła.
"Dobra przecież i tak zajmą się mną styliści gdy dojedziemy na miejsce." - pomyślałem i machnąłem zrezygnowany ręką. Podszedłem do Belli i delikatnie pocałowałem ją w czoło. Wymruczała coś przez sen, ale nie zrozumiałem jej słów. Czasami chciałbym wiedzieć co mówi po polsku przez sen, bo zdarza jej się to czasami.
Do vana, który czekał podstawiony pod tylnym wejściem, dotarłem ostatni. Od frontu był za duży tłum abyśmy mogli spokojnie wyjechać. Zasunąłem za sobą drzwi i odjechaliśmy na próbę.

31.07.2013r. wtorek, popołudnie, hotel
Obudziłam się dzisiaj sama i to nie było zbyt fajne. Zdecydowanie wolałabym mieć przy sobie cieplutkiego Hazzę. Od Danielle dowiedziałam się o tym, ze pojechali na próbę. Nie wiemy w sumie co ze sobą zrobić. Na zakupy codziennie chyba nie będziemy chodzić. Zadzwoniłam już do Mag, przy okazji budząc ją, bo zapomniałam o strefach czasowych. Musiałam odpowiadać szczegółowo na każde pytanie (a było ich sporo), aż w końcu zaczęła opowiadać o Paryżu. Dobrze, że pogadała szczerze z Paulem i wyżaliła mu się trochę.
O przyszła Dan i siedzi właśnie koło mnie, znów zagląda mi do pamiętnika. I tak nic nie zrozumie hahaha po tym w samolocie niczego się nie nauczyła.
- - - - - - -  - - -- - - - -  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
jakieś półtorej godziny później 
Mówię wam co ona potrafi być szczegółowa, znaczy się mam na myśli Danielle. Chciała znać wszystkie szczegóły wczorajszego wieczoru. Dobrze, że na jedynym angielskim kanale jaki akurat był dostępny, leciało "How I Met Your Mother" (Jak poznałem waszą matkę), więc przestała na chwilę. Lubię ten serial ale ile można opowiadać jak poznało się jakąś kobietę? Dobrze, że Barney jest zajebisty :D Bez niego to nie byłoby to samo. I te wszystkie piąteczki :D Naprawdę wielbię serial.
Eleonor nie było na moje szczęście w pobliżu. Wczoraj spędziłam z nią zbyt dużo czasu. Wystarczy do końca wyjazdu. :D
Muszę się w coś ubrać na koncert chłopaków ale kompletnie nie mam pomysłu. W końcu po przekopaniu szafy znalazłam to <klik> (bez tych piórkowych kolczyków). Wzięłam długą kąpiel i zrobiłam się na bóstwo. W końcu trzeba jakoś wyglądać. O 18 wsiadłyśmy z Danielle to taksówki i pojechałyśmy do chłopaków.
Przypomniała mi się impreza sprzed miesiąca u Toma. Co tam się działo. :D
PARTY TIME BICZYSZ!
Mam tylko nadzieję, że wrócimy cali i zdrowi, bo Haz wspominał coś o after party. :]

______________________________________________________________________________
No to by było na tyle z moich wypocin. :D
WAŻNE  zaczęłam tłumaczenie pewnego fanfiction o 1D. Jeżeli macie czas i jesteście ciekawe jak potoczą sie losy Sophie porwanej przez 1D to zapraszam http://tlumaczenie-stockholmsyndrome.blogspot.com
JESZCZE WAŻNIEJSZE proszę komentujcie, bo obserwatorów wciąż co jakiś czas przybywa, wyświetleń jest dużo, a komentarzy .... trochę mi smutno.
W następnym szykują się fajne rzeczy :D
mój tt: @_Just_Smile_98

8 komentarzy:

  1. ale ekstra! żeby tylko się nic nie zepsuło! np żeby hazza się nie upił i nie zaczął przystwiać do jakiejś...;p Ma byc wszystko piknie, jak mówi moja babcia ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Aww ! *-* Nawet nie masz pojęcia jak bardzo się cieszę, że Bella i Harry się pogodzili. KOCHAM ICH ! <3 Mam co do imprezy mam dziwne przecucia.. Fajnie, że zaczełaś tłumaczyć fanfiction. Z przyjemnością zajrze. :) Czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam. xx @pysia_aaw

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest naprawdę świetny nie mogę doczekać się kolejnego :). Dobrze że Harry i Bella się pogodzili. Grr jak Louis mógł wrócić do tej jędzy ?!

    OdpowiedzUsuń
  4. Och no kurcze Chce następny!!!!!! Czekam i życzę weny
    Pozdrawiam
    Ada

    OdpowiedzUsuń
  5. genialny rozdizał :33

    kocham normalnie kocham :3

    http://hard-love-in-london.blogspot.com/ wpadniesz?

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak Ty to robisz ?
    Piszesz zajebiście, a tłumaczysz idealnie. *.*
    Mistrz, no mistrz po prostu :D
    Haha, jedna zarwana nocka na przeczytanie ale było warto ^^
    Weny, czasu i do następnego ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest mega, nie mogę doczekać się kolejnego C:

    http://littlethingsonedireciton.blogspot.com/ xx

    OdpowiedzUsuń