czwartek, 14 marca 2013

Rozdział XXV część I "Zatrzymał się krok przede mną. Zaczął dalej śpiewać patrząc mi prosto w oczy."


28 dzień wakacji

27.07.2012r, piątek, południe, dom
Jeszcze z pół godziny spania i bym zaspała xd Ale na szczęście Dan zadzwoniła i mnie obudziła. Nie wiem co ja bym bez niej zrobiła. Już jestem ogarnięta i czekam aż po mnie podjedzie.
Rozmawiałam wczoraj z Paulem o tym, co zrobić z Paryżem. I…. powiedział, że jeśli tylko Mag i moja mam się zgodzą żebym jechała, to on spokojnie sobie poradzi z Jackobem w Paryżu. Jejku ale się ucieszyła. Teraz tylko najtrudniejsza rzecz – przekonać mamę. To nie będzie zbyt łatwe. Oby się udało. Harremu powiedziałam już że jadę więc mam nadzieję, że nie będę musiała zmieniać decyzji.
NIE MOĘ SIĘ DOCZEKAĆ.
Dan już podjechała. Trzymaj kciuki!!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jak wyglądają kulisy największych pokazów mody? Powiedzmy, że ze wszystkich stron słychać krzyki, ludzie biegają w tę i z powrotem. Wszyscy się spieszą mimo, że do pokazu jeszcze około 50 minut. Bella i Dan przyjechały jako jedne z pierwszych. Poznały Stellę, która okazała się bardzo przyjazną osobą i pochwaliła je za wygląd. Z Eleonor musiały spędzić trochę czasu, bo dziewczyna tłumaczyła im wszystko po kolei. Najpierw trzeba się udać do fryzjera, później kosmetyczka, dopiero na końcu stroje.
- Boję się – powiedziała Bella do siedzącej obok Danielle.
- Ja też.
- Ty? Przecież występowałaś już przed większą publicznością.
- Tak ale zawsze w grupie. Poza tym ja zawsze się stresuje – wytłumaczyła Dan – Nie mam sposobu na tremę. Za każdym razem jest tak samo. Nie umiem się „przyzwyczaić” do występów na żywo.
- Koszmar zaraz się zacznie – stwierdziła Bella gdy do pomieszczenia, gdzie siedziały wszystkie modelki weszła Stella.
- Witam moje drogie – przywitała się kobieta – Bardzo się cieszę, że postanowiłyście wziąć udział w dzisiejszym pokazie i mam nadzieję, że stroje które dla was przygotowałam przypadną wam do gustu.
W tym momencie rozległy się oklaski.
- Tak, ja też się denerwuję i jestem bardzo ciekawa jak nowa kolekcja zostanie przyjęta – kontynuowała Stella – Proszę was o jedno: Dajcie z siebie wszystko!
- Tak jest! – odkrzyknęły dziewczyny i zaczęło się ustalanie kolejności i strojów. Mimo, iż wstępny szkic zrobiony był już tydzień temu, teraz trzeba było wszystko dopracować. W dwadzieścia minut ustalona była kolejność, a pierwsze modelki zakładały stroje. Ogółem dziewczyn było 12. Każda miała iść 4 razy. Na początku plaża, później stroje codzienne, następnie  „wariacje projektanta” no i suknie wieczorowe. Na samiutkim końcu miała iść dziewczyna w sukni ślubnej. Naprawdę przepięknej.
Bella szła jako 4, Danielle 7, a Eleonor 9.
Od strony publiczności rozległy się oklaski, a na scenę weszła Nicki Minaj, która miała wystąpić przy strojach bikini. Gdy pierwsze nuty „Starships” (zapuść nutę, no chyba że nie lubisz piosenki xd) zaczęły sączyć się z głośnika, oklaski stały się jeszcze głośniejsze. Publiczność była chyba naprawdę bardzo podekscytowana.
- Pamiętajcie: Jeżeli nawet się pomylicie, to nie możecie dać po sobie poznać, że coś poszło nie tak – projektantka dała ostatnie porady i zacisnęła kciuki na szczęście.
Danielle podeszła do Belli i ściskając jej rękę powiedziała: Poradzisz sobie. Jesteś piękna więc no stress dziewczyno. A teraz się uśmiechnij i zaskocz Harrego swoim wyglądem.
„ O fuck! Teraz to mnie pocieszyła. Jak się pomylę i Hazza i reszta chłopaków to zobaczą, to tylko wziąć sznur i udać się nad rzekę. Kaplica będzie, jak nic” – pomyślała Bella.

*Oczami Anabell*
Dziewczyny na samym początku zaczęły się niespokojnie wiercić co oznaczało, że już za chwilę wejdą na scenę. Gdy Nicki zaczęła śpiewać, pierwsza modelka ruszyła na wybieg.
Kostium w którym wystąpiła Bella :D
Zaczęło się nerwowe odliczanie w myślach. Jedna, druga, trzecia. I ja.
Trzy kroki.
Poza.
Idziemy dalej. Teraz żeby tylko się nie wywalić.
Te światła są tak mocne, że prawie nic nie widzę. A jak nie zauważę końca wybiegu i się wywalę? Matko! To będzie kompletna porażka.
Dobra, spokój.
Tam stoi Nicki, co oznacza, że niedługo będzie koniec wybiegu. Jeszcze trzy małe kroki
, poza,
obrót
i wracamy.
Końcowa poza i nareszcie zeszłam. Uff!

- I jak wrażenia? – zaczepiła mnie Danielle, która za chwilkę miała wchodzić.
- Strasznie oślepiające światła i bardzo gorąco. Normalnie jak na plaży. Te reflektory są według mnie za mocne. Albo po prostu chcieli zamienić wybieg w plaże, bo są parasole, piasek rozsypany naokoło itp. Zresztą sama zobaczysz. Trzymam kciuki.
Myślę, że sobie poradzi. Zresztą co ja się zastanawiam? Na pewno da radę. Idę się szybko przebrać, bo jak nie zdążę to będzie jeszcze gorzej. Kostium, który na sobie miałam jest naprawdę boski. I nawet fajnie w nim wyglądam. Co rzadko się zdarza. Zazwyczaj przypominam tłustą świnię wciśniętą w ciasny ciuch. No masakra po prostu. Do szatni po chwili zaszła Danielle. Miała na sobie, może nie strój idealny do kąpieli, ale taki na plażę. Wyglądała w nim mega zajebiście. Ona naprawdę mogłaby być modelką.
Kostium który miała na sobie Danielle
- I jak twoje wrażenia? - zapytałam ją.
- Tak jak mówiłaś. Gorąco, tłoczno, hałaśliwie no i te reflektory. Masakra. - odpowiedziała przyjaciółka.
- Ja myślałam że wywalę się na samym środku. Kto normalny do stroju kąpielowego zakłada 10 centymetrowe szpilki? Gdyby to jeszcze były koturny to jakoś bym uszła, a tak zapewne szłam jak kaczka - zaczęłam narzekać i wskazałam na czarne szpilki, których jeszcze nie zdjęłam.
- Ja tam nie narzekam - powiedziała brunetka i wskazała z uśmiechem na swoje baleriny.
- Zazdroszczę. Jeszcze kilka razy przejdę się w takich butach, to będziecie mnie zanosić na rękach do domu - zaśmiałam się,
- Harry na pewno ci pomoże. A teraz już kończ się przebierać, bo naprawdę nie zdążysz na czas.
Codzienny strój - Anabell
Codzienny strój - Danielle (udajmy, że nie ma tu Liama xd)
- Pomóż mi z tym - wskazałam na ciuchy, które miałam założyć. Danielle od razu mi pomogła i już po chwili byłam gotowa. Wpadłam do przedsionka z którego wychodziłyśmy akurat w momencie gdy Stella zaczynała się już niecierpliwić. Modelka, za którą miałam iść własnie schodziła ze sceny. Szybko podbiegłam i dosłownie zostałam wepchnięta na wybieg. O mało nie zaliczyłam gleby, a nawet nie jestem na obcasach. Jezu ale siara. Teraz już miałam trochę opanowane przejście więc szłam bardziej wyluzowana. Codzienny strój na szczęście nie miał obcasów, za co dziękowałam Bogu w duszy. Przeszłam się po wybiegu i kilka razy okręciłam przy końcu. 

Taak, hałas był naprawdę niezły. Teraz już rozumiem dlaczego Louis miał problemu z uchem. Chociaż i tak, tutaj jest zapewne o wiele ciszej niż na ich koncertach. Teraz już nie było czasu na gadki z Danielle gdy już zeszłam. Od razu pogoniono mnie do szatni. Nie wiem jakie zwariowane ciuchy uszyła Stella ale łatwo ich się na pewno nie założy. "Obym nie musiała zakładać szpilek" - modliłam się w duchu.
Bella                           Danielle                     Eleonor
No niestety moje prośby tym razem nie były wysłuchane. Musiałam się wcisnąć w czerwoną sukienkę z orientalnym wzorem, a do tego beżowe szpilki, wiązane nad kostką rzemykiem. Sukienka była bardzo wygodna i mniej zwariowana niż myślałam. Na szczęście Stella bardziej specjalizuje się w odzieży sportowej i nie wymyśla kreacji w stylu Lady Gagi. 
Moje oczy już powoli przyzwyczaiły się do rażących reflektorów więc zaczęłam rozróżniać kontury i twarze osób siedzących na sali. W pierwszym rzędzie dostrzegłam mnóstwo bloggerów z laptopami na kolanach i kamerkami przyczepionymi do obudowy, i wycelowanymi w wybieg.
Mam nadzieje, że tylko robią zdjęcia, a nie hangouty, twitcamy, czy coś w tym stylu. Mam na myśli transmisję na żywo. Zobaczyłam tam tez chłopców i delikatnie się do niech uśmiechnęłam ale chyba tego nie zauważyli. W sumie to się nie dziwię. Szczegółów tu nie rozpoznasz. Harry patrzył się na mnie i akurat wychwyciłam moment w którym oblizywał usta. Czyżbym aż tak dobrze wyglądała? :D  Na scenie nadal szalała Nicki. Naprawdę lubię jej muzykę. Jest idealna do tańczenia i do tej części pokazu pasuje perfekcyjnie. Jedyna co mnie martwi to, co zaśpiewa przy strojach wieczorowych i sukni ślubnej. Nie widziałam jej jeszcze ale wiem, ze wystąpi w niej Miranda Kerr. Tak, ta sama którą można spotkać na wybiegach u Victoria Secret. 
Po zejściu znów zostałam przebrana. Jak na początku wydawało się to ciekawe i niesamowite, to teraz zaczęło być nudne. Oczywiście brawa dodawały pewności siebie i tej świadomości, że się spodobałaś.
Szpilki do sukni wieczorowej były meega wysokie, 13 cm jak nic. Przecież ja się w tym zabiję.

Bella - suknia wieczorowa


Danielle - suknia wieczorowa
Ze sceny zaczęły płynąć przyjemne dźwięki piosenki Justina Biebera - Never let You Go . Był to znak aby pierwsza modelka ruszyła. Suknie były piękne i nie mogłam wyjść z podziwu, dla projektantki.
Byłam pewna, że muzyka została puszczona z głóśników, dopóki nie weszłam na scenę i na własne oczy nie zobaczyłam Justina siedzącego na krześle z gitarą. Naprawdę przeżyłam szok. Na chwile się zatrzymałam, ale szybko ogarnęłam emocje i poszłam dalej. Co chwila na niego zerkałam. Na szczęście udało mi się przejść i nie zaliczyć żadnej gleby nawet gdy Justin śpiewał obok mnie na żywo. Myślałam ze będę sparaliżowana ale było dobrze. Zapomniałam tylko o środkowym obrocie, ale myślę, że bez tego da się przeżyć. Gdy weszłam do szatni, zmęczona, mając ochotę zdjąć z siebie te ubrania, i wrócić do domu, zastałam tam niezły harmider. Kilkanaście osób stało w kółku i o czymś zawzięcie dyskutowało. Było słychać wyraźne krzyki Stelli: Jak to się mogło stać? Wiesz co zrobiłaś?
Podeszłam aby z ciekawosci dowiedzieć się o co chodzi. Stanęłam koło projektantki i zajrzałam jej przez ramię. Na sofie siedziała Miranda z wykrzywioną w bólu twarzą. już ubrana w suknie, która zaczęli z niej ściągać. 
- Ty! - Stella odwróciła się i wskazała na mnie palcem.
- Ja? - pisnęłam przestraszona - Przepraszam, nie wiedziałam że to tajne "spotkanie" - powiedziałam zdenerwowana.
- Nie o to chodzi. Chodź tu - pociągnęła mnie za rękę i szybko oplotła centymetrem. - Idealnie - podsumowała.
- O co chodzi? - próbowałam się dowiedzieć.
- Pójdziesz w sukni ślubnej - odpowiedziała zwięźle, i już zaczęli mnie w nią ubierać.
- Ale zaraz, dlaczego? Przecież Miranda miała isć. A poza tym ja się nie nadaję. To mój pierwszy pokaz - protestowałam.
- ja skręciłam kostkę w tych szpilkach i  nie mogę isć. Poradzisz sobie. Widziałam cię na wybiegu i wierzę, ze ci się uda. Wypadniesz świetnie - powiedziała modleka.
- Ale.. ale ja - zaczęłam ale mi bezczelnie przerwano.
 - Nie marudź tylko się ubieraj, bo zaraz powinnaś wychodzić - ucięła ostro Stella. W tym momencie sie jej przestraszyłam. po chwili inne modelki pomagały mi zakładac kolejne części. Widać, że są miłe. Danielle gdy tylko przyszła pogratulowała mi, i też pomogła. Już prawie wszystko było gotowe, gdy do środka wparowała Eleonor. To znaczy że poszła ostatnia dziewczyna. Elka miała strasznie zniesmaczoną minę i można by nawet rzec - wrogie spojrzenie. Tak jakby chciała mnie zabić.
Dziewczyny wypchnęły mnie z szatni i poprowadziły przed wybieg. Ostatnia modelka już zeszła, a styliści poprawiali mi jeszcze włosy.  Po chwili opóźnienia wreszcie weszłam na wybieg. (Postaraj się zgrać słowa piosenki w tekście z muzyką xd) Justin zmienił muzykę.Wszystkie oczy były zwrócone w moją stronę. Czułam się dziwnie ale podobała mi się uwaga jaką mi poświęcono.
Bella w sukni ślubnej
Gdy doszłam już do końca wybiegu, zobaczyłam, że Juju wstaje z miejsca, podaje gitarę koledze i zaczyna do mnie podchodzić cały czas śpiewając.
"I'm just trying make a little conversation". Zatrzymał się krok przede mną. Zaczął dalej śpiewać patrząc mi prosto w oczy
"Tell me what your name is" . Widownia ucichła i przypatrywała się przedstawieniu z zapartym tchem
"You know it's right, don't be so cold, we could be fire
Tomorrow we go, let's start tonight"
Justin złapał mnie za rękę i okręcił wokół tak, że suknia zafalowała.
"I can take you up, I can take you home
I can take you oh-oh-oh where you wanna go
I can pack it up, we could take it slow
I can take you home" -
przy tym wersie wskazał na mnie ręką i kiwnął palcem abym podeszła.
Cały czas patrzył mi w oczy przez co się zarumieniłam. Chociaż pod warstwą makijażu może nie będzie widać jakiego buraka spaliłam. Zaczęliśmy wolno tańczyć. Jakoś pokonałam paraliż i potrafiłam zrobić krok do przodu i do tyłu. Suknia ograniczała moje ruchy ale najważniejsze co zaprzątało mi teraz głowę, to żeby nie zaliczyć gleby gdy wszyscy się patrzą. Stanęliśmy jeszcze bliżej i Bieber położył jedną rękę na mojej talii, a drugą złapał moją i utworzył idealną ramę. Nie wiedziałam ze tańce towarzyskie też są jego mocną stroną. Dobrze, że mikrofon miał założony na ucho. Poruszaliśmy się wolno w rytm jego piosenki. Nie mogłam powstrzymać mega uśmiechu cisnącego mi się na usta. Ta chwila była magiczna. Tańczyłam ze swoim drugim największym idolem. Mówiłam już o tym, że go ubóstwiam? Nie? To już wiecie. :D
Ze strony widowni zaczęły dochodzić jakieś szmery, jakby przesuwane krzesło czy coś. Ale tylko jedno czy dwa. Kurcze! Harry siedzi na widowni, a ja tu sobie jakieś tańce urządzam. Skoro o zwykłe zdjęcie z Marco zrobił mi taką awanturę, to co powie na to?
"I can take you up, I can take you home
I can take you oh-oh-oh where you wanna go
I can pack it up, we could take it slow
I can take you home"

Gdy Justin zakończył ten kawałek na scenę wbiegł Harry. Kurde!
"Baby, señorita, ma chérie, please be my little lady," - śpiewał dalej Juju.
"Mi amor, you're the one I adore you, come on be my little lady" - dołączył się mój chłopak.
COOOO? 
Serio stałam teraz z miną wtf? Na szczęście nie zepsuje pokazu i mi się nie oberwie. Spojrzałam na niego próbując przekazać wyraźny komunikat: JUSTIN NIE JEST DLA CIEBIE ŻADNYM ZAGROŻENIEM, ale ten tak się wkręcił, że zaczął na zmianę z Justinem śpiewać wersy refrenu. Gdy kanadyjczyk śpiewał:
"I can take you up, I can take you home"
Harry śpiewał zaprzeczając jego słowa:
"You can't pack it up, you couldn't take it slow
cuz she's the one for me and you should just gooo"
A po tym wersie wziął mnie na ręce i zniósł ze sceny. Widownia oszalała. Naprawdę. Byłam zaskoczona ilością i głośnością braw, którymi nas nagrodzono.
- Jesteś moja, pamiętaj o tym - powiedział Harry, gdy już postawił mnie na ziemi i delikatnie mnie pocałował.
- A ty jesteś mój - przypomniałam mu przerywając pocałunek.

____________________________________________________________
No więc, pisałam ten rozdział ponad 5 godzin i myślę, że docenicie to jakimiś komentarzami.
Podobają wam się takie łączone sceny z muzyką? I czy w ogóle wam się zgrało? Starałam się, żeby dobrze wyszło ale resztę pozostawiam do waszej oceny.
I love you guys xx
Jak zauważyliście w tytule jest to I część XXV rozdziału. Podzieliłam go, ponieważ nie chciałam aby był za długi, a to wydarzenie było akurat takie żeby skończyć xd Druga część jeszcze nie jest napisana ale postaram się ją dodać najpóźniej w niedzielę.
Komentujcie :DDDD
I jak wam się podobały stroje?


poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział XXIV „To co teraz powiem może wydać się strasznie oklepane, ale naprawdę mi na tobie zależy.”


27 dzień wakacji

- Co to ma być do jasnej cholery! – wykrzyknął Harry, gdy chłopcy jechali na próbę przed trasą koncertową.
- Stary spokojnie – powiedział Liam próbując go uspokoić.
- Weź nie przesadzaj. Może to tylko kolega – dodał Zayn smutnym tonem.
- Ale.. ale… No tylko zobacz na to zdjęcie – Loczek wskazał na pierwszą stronę kolorowego pisma. Tytułowe „wydarzenie” brzmiało: „Czy dziewczyna Harrego Styles’a znalazła sobie nowego chłopaka? Czy tym razem gwiazda One Direction została rzucona zanim zdołała rzucić?” Na zdjęciu Anabell przytulała się do Marco, ale fotograf wyłapał to w takiej perspektywie, jakby się całowali.
- Harry – Zayn położył przyjacielowi rękę na ramieniu – najpierw ją zapytaj. Nie rób głupstw.
Chłopcy spojrzeli się dziwnie na mulata.
- No co? Ja dostałem nauczkę – w obronnym geście podniósł dłonie – i przez to Perrie mnie znienawidziła – dodał już smutnym tonem.
- Panie kierowco zawracamy! – krzyknął Loczek.
- Ejjejej! Co ty sobie robisz? – upomniał go Liam.
- No jadę wyjaśnić sprawę.
- Ale teraz? Nie możesz poczekać?
- Nie. Inaczej nie będę mógł się skupić na próbie i, i tak posiedzimy tam dłużej.
Po chwili byli już pod domem brunetki. Harry szybko wyskoczył z auta i podbiegł do drzwi. Nacisnął dzwonek, a w mieszkaniu rozległ się drażniący uszy dźwięk. Po chwili rozległy się kroki.
- Czego – drzwi otworzyła Bella.
- Czy… czy to jest prawda? Znalazłaś sobie nowego chłopaka?! – zapytał brunet podniesionym głosem, machając przed oczami dziewczyny gazetą.
- COO?! – zapytała Bella z niedowierzaniem patrząc na zdjęcie.
- To! To twój chłopak? Co cię z nim łączy? – Harry bulwersował się coraz mocniej.
- Spokojnie, to nie mój chłopak ani nikt szczególny. Harry proszę uspokój się.
- Ugh, dobra postaram się nie krzyczeć.
- No więc to jest Marco, fotograf z Teen. Jak byłam raz u cioci w redakcji, to go poznałam. A wczoraj wracałam od Danielle i po prostu na niego wpadłam. Odprowadził mnie do domu i tyle. Żadnych romansów czy coś w tym stylu – powiedziała łagodnie dziewczyna.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę! – Harry od razu ją przytulił i czule pocałował. Z wozu chłopaków słychać było gwizdy i okrzyki „dopingujące”. Anabell nie zważając na nie tylko pogłębiła pocałunek. Poczuła jak Harry uśmiecha się, przygryzając jej dolną wargę.
- mmm Harry chyba… - zaczęła dziewczyna ale końcówka zdania została zagłuszona przez wargi Loczka.
- Jedziesz z nami do studia? – zapytał chłopak gdy już się od siebie oderwali.
- Chciałabym ale nie mo… - zaczęła brunetka.
- Możesz, możesz. Poradzę sobie z Jackobem – przerwała jej ciocia.
- To jedziemy! – wykrzyknął wesoło Hazza i podbiegł do auta, przy okazji wyrzucając gazetę do pobliskiego kosza.
- No widzę, że Hazzuś się zbytnio zbulwersował – powiedział Louis gdy wsiedli już do auta.
- No tak z lekka – odpowiedziała mu Bella – Ale na szczęście chłopak jest mądry i wie, że bym tego nie zrobiła.

26.07.2012r, czwartek, południe, studio chłopaków
No jak rano Harry przybiegł z awanturą to myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. Ledwo co wstałam a już słyszę wrzaski. Omg co za człowiek. Serio pomyślał, że bym go tak perfidnie wykorzystała? :[
Chłopcy poszli na próbę, a ja siedzę w ich garderobie i  nareszcie mam chwilę, żeby zadzwonić do Perrie. W końcu się dowiem jak to się wczoraj skończyło.
~~~~~~~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~~~~~

(P – Perrie, B- Bella)
P: No hej.
B: Cześć! I jak wczoraj poszło?
P: Nie wiem.
B: Ahaaa… a tak dokładniej?
P: No naprawdę nie wiem. W samochodzie się trochę pokłóciliśmy. W sumie nareszcie wygarnęłam mu co o nim myślę. Może zdobędzie się chociaż na zwykłe przepraszam.
B: Nadal tego nie zrobił? Co za idiota. A po pokazie?
P: Po chwilę porozmawialiśmy z dziennikarzami, a później przyjechały dziewczyny, bo miałyśmy próbę. Wiesz, w końcu trasa tylko po UK, ale przygotować się należy.
B: Właśnie! Zapomniałabym. Kiedy zaczynacie koncerty?
P: Tak od drugiego tygodnia sierpnia z tego co dobrze kojarzę. A co?
B: Bo wiesz, jak będziecie grały w Londynie, to ja się bardzo chętnie wybiorę.
P: To czuj się zaproszona. Ja już się nie mogę doczekać. Te momenty na scenie są niesamowite.
B: Nigdy nie sprawdzałam, ale mogę to sobie wyobrazić. Tylko trema na pewno jest mega duża.
P: No niby jest, ale później o niej zapominasz.
B: Haha… No ja…
P: Co?
B: Chłopaki chyba mają przerwę. Rozłączę się zanim przechwycą telefon. Papa.
P: Haha, pozdrów ich. Paa!

- No i co się pchasz? – zapytał z wyrzutem Niallerek swojego lokowatego kumpla gdy na raz próbowali przecisnąć się przez drzwi.
- Ja się pcham? To ty się pchasz parówo!
- Ej bez wyzwisk mi tutaj – upomniał ich Paul, który także  wszedł do pomieszczenia.
- Parówki – ciągnął rozmarzonym głosem blondyn. Wyłączył się po tym jak usłyszał o jedzenie – najlepsze są z majonezem. Tak zrobię sobie parówki z majonezem. Jak tylko przyjdziemy do domu. Doooom.
- Ogar Niall! – podniósł głos Paul.
- C-co się stało?
- Mamy sprawę do obgadania – powiedział menager ale przerwał, bo zauważył Bellę. Dziewczyna siedziała na kolanach Hazzy, na kanapie- A co ta młoda dama tutaj robi? – zapytał z miłym uśmiechem.
- Właśnie – Loczek poderwał się z miejsca – Bella to jest Paul nasz menager, Paul to jest Bella, moja dziewczyna – przy ostatnich dwóch słowach uśmiechnął się do brunetki.
- Miło mi pana poznać – dziewczyna wyciągnęła rękę.
- Jakiego „pana”. Jestem Paul. Nie lubię jak ktoś mówi do mnie per pan. Wtedy czuję się tak oficjalnie. – powiedział.
- A więc Paul, bardzo się cieszę, że cię poznałam – powtórzyła Bella, na co menager chłopców z uśmiechem uścisnął jej dłoń.
- A wiec jesteś dziewczyną tego oto tutaj Harrego tak? – zapytał.
- Moje źródła podają, że owszem – zaśmiała się Anabell.
- Dobra nie musicie się tutaj bawić w jakieś uprzejme gierki – narzekał Niall – omówmy to co mamy omówić i wracajmy do domu, bo parówki już na mnie czekają.
- Dobra to chodzi o to, że w następnym tygodniu, a dokładniej w tą niedzielę lecicie na całe 7 dni do JAPONII.
- Taaak! – chłopcy podskoczyli z miejsc i zaczęli wspólnie wiwatować. Po chwili gdy już się uspokoili Paul mógł kontynuować:
- Jeżeli chcecie, to nie mam nic przeciwko, żebyście zabrali ze sobą dziewczyny – tu spojrzał na Bellę – Tylko musicie mi powiedzieć kto jedzie najpóźniej do jutra. Dobrze, więc to by było wszystko. Możecie zmykać do domu i  - *spojrzenie na Nialla* - parówek.
Po tych słowach pożegnał się z chłopakami i wyszedł.
- I co o tym myślisz? – zagadnął Harry w drodze do auta.
-O czym? – powiedziała zdezorientowana Bella.
- No o Japonii oczywiście!
- Sama nie wiem…
- Nie ma bata, musisz jechać! – rzucił Liam z przedniego siedzenia – Danielle zapewne pojedzie, więc ty także musisz. Nie pozwolę jej się tam zanudzić.
- A co z resztą dziewczyn? – zapytał blondyn.
- Eleonor pewnie nie pojedzie, ma zajęcia na uczelni i nie może się tak zrywać – oznajmił Louis.
- A Perrie… jeżeli dzisiaj wszystko dobrze pójdzie to może pojedzie – uśmiechnął się Zayn.
- Co masz na myśli? – chciała się dowiedzieć Bella.
- Tajemnica – powiedział, a brunetka już zaczęła pisać do Perrie sms-a o treści: „Zayn coś na dzisiaj szykuje. Właśnie się zdradził. Najpierw go wysłuchaj, a później najwyżej wywal z mieszkania :* Bella” Gdy już miała wcisnąć „wyślij” telefon został wyrwany z jej rąk.
- O nieładnie! – powiedział mulat – Ja tu wam zdradzam tajemnice, a ty już chciałaś powiedzieć o tym Pez. Zepsułabyś niespodziankę!
- Za to spotka cię kara! Jak mogłaś chcieć to zrobić naszemu przyjacielowi? – odezwał się blondyn siedzący obok Belli. Po drugiej stronie znajdował się Harry. Na krótkie „trzy” zaczęli ją łaskotać. I tak właśnie minęła im droga. Gdy już byli pod domem Mag, Harry wysiadł razem z dziewczyną.
- A ty nie jedziesz z nimi? – zapytała gdy wóz chłopców zaczął się oddalać.
- A to źle, ze chcę spędzić z tobą trochę więcej czasu? – zapytał naśladując głos dziewczyny.
- Nie, to nawet bardzo dobrze – odpowiedziała mu i pocałowała go. Harry był zaskoczony lecz szybko odwzajemnił kissa. Lekko zaczął napierać językiem na zęby dziewczyny, tak żeby ich języki mogły rozpocząć wspólny taniec. Po chwili brunetka ułatwiła mu to, i ich języki zaczęły walczyć o dominacje. Harry jęknął z zachwytu czując ciepłe wargi dziewczyny na swoich. Przygryzł jej dolną wargę lekko ją zasysając czym wywołał jej cichy jęk przyjemności.
- Harry – wyszeptała odrywając się od niego.
- Hmm? – zapytał chłopak ponownie ją całując.
- Chodź do środka. Paparazzi zwęszą wszystko.
- Mam lepszy pomysł.
- Tak?
- Chodźmy do ogrodu. Pamiętasz początki naszej znajomości? – zapytał chłopak.

- Hej – powiedział delikatnie Harry i usiadł na huśtawce obok. Złapał Belle za rękę. Brunetka drgnęła przestraszona ale gdy zobaczyła twarz Loczka uspokoiła się i znów spuściła głowę, nie zdjęła słuchawek z uszu. Łzy poleciały po jej policzkach lecz szybko je starła, nie chciała by ktokolwiek zobaczył że jest słaba. Po kilkunastu minutach wreszcie się odezwała:
- Dziękuję.
- Za co? – zapytał Harry.
- Za to, ze jesteś i o nic nie pytasz.
- I tak byś nie usłyszała, miałaś słuchawki na uszach.
- Ale nie włączyłam żadnej muzyki, nic nie pasuje do mojego nastroju.
- A może to? – zapytał Harry i zaczął nucić przepiękną melodie i zaśpiewał -
„I know you’ve never loved the sound of your voice on tape
You never want to know how much you weigh
You still have to squeeze into your jeans
But you’re perfect to me”
- Jejku, to … to jest po prostu genialne. Czyja to piosenka?
- Nasza, 1D. Z nowej płyty. Tylko nie mów nikomu, że ją słyszałaś, bo mnie zabiją.

- A jak miałabym zapomnieć? – dziewczyna uśmiechnęła się smutno, bo przypomniała sobie wszystkie wydarzenie związane  z tą chwilą. Problemy z Eleonor…
- Za co mnie lubisz? Ale tak szczerze.
- Zanim Cię poznałam lubiłam Twój wygląd, śliczny uśmiech, dołeczki w policzkach, niesamowite spojrzenie, loczki, styl ubierania się. Polubiłam tez Twoje wygłupy z Louisem, wiesz chodzi mi o Larrego. A po tym jak Cię spotkałam i spędziliśmy razem trochę czasu, poznałam Twój charakter. Jesteś miły, opiekuńczy, zabawny, mądry. Ale jest jedna rzecz, którą lubię w Tobie najbardziej.
- Jaka?
- Wywołujesz uśmiech na mojej twarzy, nawet gdy mam podły humor. Jesteś takim promykiem słońca, który daje mi nadzieję w trudnych chwilach – powiedziała Anebell – Wiem, że głupio to zabrzmiało, bo chłopakom się takich rzeczy nie mówi ale chciałeś szczerości.
Harry stał przez chwilę i tylko wpatrywał się w oczy dziewczyny, po czym uśmiechnął się i powiedział:
- Ty też jesteś dla mnie takim promykiem – a później pocałował dziewczynę, w której zakochał się od pierwszego spojrzenia.

- Przepraszam, że później uciekłem – właśnie weszli do ogrodu i usiedli na ławeczce.
- Już wiem, nie musisz przepraszać – Bella zamknęła jego usta swoimi zagłuszając przy okazji myśli Loczka.

*Perspektywa Perrie*
*ding dong* *ding dong*
- No już idę! Nie pali się przecież! – ruszyłam się sprzed telewizora tylko dlatego, że dźwięk dzwonka w frontowych drzwiach jest bardzo wkurzający. Przekręciłam zamek, otworzyłam drzwi i aż mi szczęka opadła. Dobrze, że „zawiasy” są solidne i że nie rozbiła się o podłogę.
- Przepraszam – usłyszałam od stojącego z bukietem krwistoczerwonych róż Zayna. Chłopak był lekko zgarbiony, tak jakby się mnie obawiał. I w sumie dobrze. Debil, dupek i chuj wie co jeszcze.
- Tak fajnie – powiedziałam chłodnie – Coś jeszcze?
- Tak. Przepraszam, że byłem… jestem idiotą, ale chociaż mnie wysłuchaj. Wczoraj po tym co od ciebie usłyszałem w aucie, dałaś mi dużo tematów do rozmyśleń. Tak naprawdę to dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że El… że nie powinienem tego z nią robić. Masz rację. Jestem skończonym dupkiem. To nawet mało powiedziane. Jestem fałszywy i zjebany w równej linii. Wiem, że Louis ją kocha a jednak dopiero wczoraj to sobie uświadomiłem. To co teraz powiem może wydać się strasznie oklepane ale naprawdę mi na tobie zależy. Tak, mam słabość do Eleonor ale kocham Ciebie. Ten związek nie był tylko pod publikę. Gdy kazali mi wybierać którąś z dziewczyn twojego zespołu, chciałem ciebie. Tak, to było samolubne i potraktowałem cię jak lalkę, którą wybiera się w sklepie i zabiera do domu, ale przykułaś moją uwagę. Może jest jeszcze jakiś cień szansy. Spierdoliłem. Jak zawsze. Przepraszam.powiedział chłopak ze spuszczonym wzrokiem. Wyglądał tak smutno i żałośnie, że cała moja złość na niego się ulotniła.
- Zayn – powiedziałam delikatnie. Chciałam żeby się na mnie spojrzał.
- Tak? – zapytał niespokojnie ze wzrokiem nadal utkwionym w swoje buty.
- Kochanie – podeszłam do niego i złapałam jego twarz w dłonie. Dwudniowy zarost lekko drapał moje opuszki palców – Spójrz na mnie. Proszę.
Po tych słowach jego oczy podniosły się i spojrzenie napotkało moje.
- Tak? – powtórzył.
- Oprócz tego, że jesteś dupkiem, idiotą i wieloma innymi niezbyt przyjemnymi określeniami, to Kocham Cię – powiedziałam a jego oczy natychmiast rozbłysły w uśmiechu.
- Ja też cię kocham. Nawet nie wiesz jak bardzo – mocno mnie przytulił, a już po chwili nie czułam gruntu pod stopami. Zayn podniósł mnie nad swoją głowę i zaczął biegać po podjeździe.
- Hahaha, uspokój się bo zmienię zdanie – zagroziłam i natychmiast znalazłam się na ziemi. Uśmiechnęłam się zwycięsko.
- O nie! Wkręciłaś mnie! To niedopuszczalne! – wykrzyknął rozkładając ręce na boki – Musisz mi to wynagrodzić – powiedział i po chwili poczułam jego ciepłe wargi na swoich. Jęknęłam z rozkoszy. Jak ja za tym tęskniłam. 

26.07.2012r, czwartek, wieczór, dom
Nie wierzę jaki szalony dzień. Najpierw kłótnia z Harrym, później wypad do studia, propozycja Japoni. O kurcze! Zapomniałabym… Nie wiem jak to będzie z tą Japonią, z Paulem akurat planowaliśmy dla Mag niespodziankę na ten tydzień i oni…. No nie wiem czy mogę się tak zdradzać, bo jeżeli ciocia to przeczyta, to wszystko się wyda…. No zaryzykuje. A więc Paul i Mag mają wyjechać na tydzień do Paryża na tydzień. Tylko we dwoje. Przynajmniej takie było założenie. Ja i Jackob także mieliśmy jechać z nimi, ale zajmowałabym się małym cały czas, tak żebyśmy im nie przeszkadzali i żeby mogli być sami. Teraz nie wiem jak to będzie. Bardzo chcę jechać z chłopakami. Od zawsze chciałam zwiedzić ten kraj. Nie tylko dlatego, że mają tam przepiękne ogrody (szczególnie teraz, latem) ale też dlatego, że lubię oglądać anime i fajnie byłoby (może) spotkać ich twórców. To byłoby coś. Może uda się trochę zmienić plany? Oby. Paryż to piękne miasto z tą całą wieżą Effila ale Japonia to moje marzenie. Jeszcze nawet nie wiem gdzie się zatrzymamy ale już się jaram.
Muszę coś wykombinować. Tak odbiegłam od głównej rzeczy … Otóż to już jutro jest pokaz u STELLI! Matko zapomniałabym o tym. Dobrze, że Dan ma głowę na karku i wszystko pod kontrolą. Muszę tam być około 15, żeby wszystko omówić, przygotować się (a raczej oddać w ręce specjalistów) i takie tam różne. Pokaz zaczyna się o 18 więc będzie (mam nadzieję) wystarczająco czasu. Boje się. Ale też jestem podekscytowana na maksa. Pewnie nie pamiętasz pamiętniczku jak na samym początku pisałam, ze mam przeczucie co do tych wakacji. Po prostu wiedziałam, że będą niezwykłe. Mam wrażenie, że to sen i za chwilę się obudzę. Czasem nawet szczypię się delikatnie aby sprawdzić czy to rzeczywistość. To jest takie niezwykłe, nierealne. Wszystko dzieje się tak szybko i już nie zdążam z natłokiem nowych wydarzeń. Wczoraj wydaje mi się odleglejsze niż powinno. Mam wrażenie, że jestem tu w Anglii już od kilku miesięcy, a tak naprawdę upłynął niecały miesiąc.
Dobra skoro jutro pokaz, to trzeba się przygotować. Nie mogę przecież wyglądać jak potwór, chociażby dlatego, ze Harry tam będzie. Jest 19.00 a ja właśnie się wykąpałam i teraz idę w kimę aż do 11. Około 14.30 przyjeżdża Dan i jedziemy na POKAZ! OŁ JEEE xd Już mi odwala ale to dlatego, że jestem mega ciekawa jak to wszystko wypali (albo i nie). Trzymaj kciuki pamiętniku.
Oł maj Gasz.
Nadal nie mogę w to uwierzyć.
Ale długi wpis. Teraz to już na serio dobranoc.
<33
~~~~~~~~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~~~~~~~~~
______________________________________________________
Mam nadzieję, że po przczytaniu wybaczycie mi tak długą przerwę. Znów... Jestem zła i nie wywiązuje sie z dodawania rozdziałów na czas. :[ Przepraszam.
Po pierwsze: CHCIAŁABYM WAM PODZIĘKOWAĆ ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE. Jeżeli same piszecie bloga to wiecie jak one motywują ♥♥♥
Po drugie:
Przepraszam ale nie będę miała przez najbliższe tygodnie czasu, aby czytać i komentować wasze blogi, za co z góry przepraszam. Ale gdy tylko mi się uda to nadrobię wszystkie zaległości i wynagrodzę to oczywiście komentarzami pod każdym rozdziałem :D Mam nadzieję, że mi wybaczycie :D Po prostu mam dużo roboty w szkole, w harcerstwie (aaaaa zostałam zastępową!!! a to wiąże się z dodatkowymi obowiązkami), z nauką nowego języka i z treningami. :[
Dedykacja dla Juli, z którą sobie piszę na gg ostatnio :D I jak chcecie, to wpadajcie na jej (nowo założonego) bloga -> http://neverloveyourself.blogspot.com/ :D
To do następnego.
I naprawdę mam zaciesz, bo ostatni rozdział wyświetlono aż 90 razy, co się nie zdarzało z około 6 poprzednimi :D

środa, 27 lutego 2013

Liebster Award 3 część IV...

Dziś odpowiedzi na nominację od Stylesowe z bloga http://the-story-of-us-one-direction-girls.blogspot.com/
Bardzo dziękuje za nominację :D
Więc przed wami kolejna część historii :D

- Dobrze, to formularz już w całości wypełniony i chyba możesz ruszać na scenę. Jaką piosenkę nam zaśpiewasz?
- Jaaa,,, eeee.... nie wiem - zaczerwieniłam się i spuściłam wzrok na podłogę. W sumie bardzo ładne drewniane panele.
Na szczęście nie musiałam się długo zastanawiać, bo ...

Eeee... możecie mi nie uwierzyć ale znalazłam się na Madison Square Garden i wyglądało na to, że byłam na własnym koncercie.
No ok.... ALE JAKIM CUDEM TO JEST MÓJ KONCERT?
Chyba był czas na Q&A (questions and answers) bo na tablicy przede mną pokazał się tweet o następujacej treści: "Jakie jest Twoje największe marzenie?"
- Hmmm... - powiedziałam do mikrofonu, a mój głos rozniósł się echem po całej sali - Myślę, że chcę zwiedzić świat i poznać wiele pięknych miejsc, które skrywa.
"Jeżeli byłaby taka możliwość, to z którą gwiazdą chciałabyś zagrać w filmie?"
- Ze Sterlingiem Knight'em. On jest boski. I ma super głos. I uwielbiam jego wcielenie się w Chad'a Dylan'a Cooper'a. To było boskie :D
"Jaki masz kolor oczu?"
- Zielono-żółte, niektórzy pokuszą się o stwierdzenie że piwne, ale ja uważam że tego koloru nie da się zidentyfikować - po tych słowach na sali zabrzmiał śmiech kilku tysięcy osób. Jezu ale wspaniałe uczucie wiedząc, że oni mnie znają 0.0
"Jakie kraje pragniesz odwiedzić?"
- UK, USA, Hiszpanię, Japonię, Włochy, Francję, Niemcy, Australię, Kretę, Kanadę, Brazylię i Egipt. Tak wiem, trochę tego jest :D
"Ulubione warzywo i owoc?"
- Myślę, że ogórek i banan. I nie ma to związku z 1D :D
"Kim chciałabyś zostać w przyszłości?"
- Nie wiem, jeszcze mam trochę czasu aby zadecydować ostatecznie więc nie będę się spieszyć. Ale chcę robić coś co lubię. Jeszcze się zobaczy. :D
W tym momencie ta cześć koncertu się zakończyła i zaczęłam śpiewać. nie wiem skad znałam słowa i w ogóle ale jakoś dźwięk sam wydobywał się z mojego gardła.
To było niesamowite. Ludzie wokół mnie krzyczeli, śpiewali niektóre wersy, dobrze się bawili. Mnie udzielała się ta energia. Nie mogłam nawet zejść ze sceny, bo nagle przeniosło mnie na jakąś sale.
Tu nie było tłumów ale tylko kilkanaście dziewczyn w mniej więcej moim wieku i 3 dorosłych. Siedzieli oni za wielkim stołem, a nad nimi widniał napis: "Wygraj spotkanie z 1D. TMH Actions"
- No dobra zaczynajmy! - powiedziała jedna z pań siedzących za stołem. Wszystkie dziewczyny dostały kartki z... pytaniami? No jaaaaa, ile jeszcze  razy będę musiała wysilać mózg? Już jestem zmęczona....
"Za co lubisz chłopaków z One Direction?"  Za to, że są, tworzą świetną muzykę, dają mi powód do uśmiechu i siłę do życia.
"Którą piosenkę 1D lubisz najbardziej?"  Bardzo ciężko jest mi wybrać. Myślę, że aktualnie OWOA, Heart Attack i Moments.
"Jak zaczęła się twoja przygoda z 1D?" Dzięki radiu, i blogowi @polish_female . Jakoś szukałam w najczęściej odwiedzanych blogów na onecie, czegoś fajnego i tak trafiłam na historię 1D. Pamietam, że przychodziłam ze szkoły, siadałam do kompa i od razu włączałam bloga zeby nadrobić kolejne wydarzenia. :D
"Czy masz jakieś gadżety 1D?"  Płyty, koszulke, mnóstwo plakatów i wydrukowane autografy xd (nie tak naprawde to z tym ostatnim żartowałam xd)
"Ulubiony chłopak z zespołu?" Na początku był to Louis ponieważ uwielbiałam jego poczucie humoru i wygłupy przy Video Diares, ale to się z czasem zmieniło. Teraz moim ulubieńcem jest pewien słodki blondynek, którego nazwisko przypomina mi nazwę pewnych batonów xd

Skończyłam pisać odpowiedź akurat w momencie gdy jedna z jury zbierała nasze kartki. W sumie nie było tak ciężko. Czekałyśmy w zniecierpliwieniu na wyniki, co jakiś czas kolejne osoby odpadały. W końcu zostałam tylko ja i dwie inne dziewczyny. Teraz miało być ogłoszone kto zostanie zwycieżczynią. Byłam mega podekscytowana. Te emocje... :DDD
Cała trójka pojawiła się i wtedy oczywiście....
o, o dziwo nie zostałam nigdzie przeniesiona.
Ktoś potrząsał mną, a po chwili poczułam jak lodowata głowa moczy mnie i pościel. Momentalnie podniosłam się i spojrzałam na pieć uśmiechniętych twarzy stojących przede mną.
- Co wy do jasnej cholery robicie?! - wydarłam sie, bo zrobiło mi się zimno od wody. A miałam taki fajny sen....
- My? Ty nam lepiej powiedz co w naszym domu robi jakiś szczeniaczek, swoja drogą słodki ale chyba wiesz, ze Hazza ma kota. A poza tym dlaczego masz zielone włosy.
- Nie zielone tylko morskie - wyrwało mi się.
zaraz... zaraz.... chyli to nie był sen?
Natychmiast zerwałam się z łóżka i włączyłam komputer. Weszłam na pierwszą lepszą stronkę z anime i no cóż szczęka opadła mi do samej ziemi ponieważ rozumiałam co mówią.
- O CHOLERA!
_____________________________________________________________
No i koniec historyjki xd Pisałam to z półtorej godziny 0.0 Takie szczerze mówiąc to do dupy to :[ te dwie pierwsze bardziej mi sie podobały :[
A i upewnij się, że przeczytałaś poprzedni (XXIII) rozdział, który został dodany tak z dwie godzinki temu! :D

Rozdział XXIII „Mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli to skończyć i będę ci mogła powiedzieć prosto w twarz: PIERDOL SIĘ.”


Od Autorki: z góry przepraszam za wulgaryzmy znajdujące się w rozdziale. Starałam się je ograniczyć ale one czasami lepiej wszystko akcentują. Miłego czytania!

26 dzień wakacji

10 a.m.
- Danielle oddaj mi już ten telefon! – Anabell wydarła się z korytarza.
- No już, już – przyjaciółka zbiegła po schodach i wcisnęła jej do ręki skonfiskowaną wczoraj własność – Proszę.
- Dzięki. Paaa dziewczyny! Mam nadzieję, że jeszcze spotkamy się w takim gronie – Bella pożegnała się ze wszystkimi po kolei.
- Miło było cię poznać – powiedziała Amy.
- Dzięki że „kazałaś” mi przyjść – Perrie uścisnęła mocno brunetkę. Po czym nasza bohaterka mogła już wyjść. Opuściła dom Danielle po nocy pełnej wygłupów. Dziewczyny korzystając, że są same spędziły czas na plotkowaniu, szczególnie obgadywały Zayna, przymierzały różne stroje, wypróbowywały nowe makijaże i fryzury, no i oczywiście zastanawiały się co poradzić Perrie.
„15 nieodebranych połączeń i 23 nowe wiadomości” Bella spojrzała na ekran i aż się przeraziła.
Mag
Mag
Mag
Harry
Mag
Harry
Harry
itd.
- Ciocia mnie zabije – powiedziała pod nosem – Ale przecież wiedziała gdzie będę. Mam nadzieję, że nic się nie stało.
Wzięła telefon i wybrała numer Mag ale nikt się nie zgłaszał. Zadzwoniła więc do Harrego.
- Hallo – w słuchawce odezwał się zaspany głos loczka.
- Dzień dobry! – krzyknęła do telefonu i zaśmiała się – Mam nadzieję, że cię obudziłam.
- Wiesz co? Wredna jesteś – powiedział Harry i rozłączył się. Pewnie przewrócił się na drugi bok i powrócił do krainy snów.
- Oj jak nie to nie. A już chciałam iść ze świeżymi bułeczkami – Bella wzruszyła ramionami i poszła do parku. Wyciągnęła się na jednej z ławek i zapatrzyła przed siebie.
- Hej Ana! – usłyszała po chwili. Obróciła się i zobaczyła Marco, fotografa z Teen którego poznała wczoraj.
- Cześć! Co tu robisz o tej porze? – zapytała gdy chłopak się do niej przysiadł.
- Wyszedłem pobiegać – odpowiedział i wskazał na swój strój jakby to było oczywiste.
- Jak mogłam  nie zauważyć – zaśmiała się brunetka patrząc na szare dresowe spodnie i podkoszulek na ramiączkach, pod którym rysowały się niezłe mięśnie.
- A ty co tu robisz tak z rana?
- Wracam do domu.
- Impreza?
- Niee, raczej babski wieczór u koleżanki.

25. 07.2012r, środa, popołudnie, dom
Normalnie droga do domu nie zabiera mi aż 3 godzin, ale z Marco tak przyjemnie się rozmawiało, że nawet nie zauważyłam jak szybko zleciał czas. Okazało się, że mamy podobne zainteresowania w kwestii muzyki, filmów (no oprócz tego, że on nie boi się horrorów), czy nawet książek. Naprawdę fajny z niego chłopak, choć nieco starszy. Odprowadził mnie pod same drzwi. Bym mogła go jeszcze powychwalać ale już dochodzi 16 i trzeba się brać za plan Zerrie. Nie wiem jak to wypali, bo naprawdę mało co da się zrobić w tej sprawie. Według mnie Perrie powinna powiedzieć wszystko mulatowi, ale jednak gdyby to zrobiła, a tamten by ją wyśmiał to byłaby katastrofa. Mam nadzieję, że do niego cokolwiek dotrze. Nie można zmuszać nikogo do miłości, ale jak mówiły dziewczyny on na początku był inny. Podobno zależało mu na tym związku. I jeżeli tylko udawał to robił to naprawdę bardzo przekonująco skoro nabrało się tyle osób. Nigdy z nim nie rozmawiałam jakoś dłużej ale wiem, że w środku, pod ta całą osłoną bad boya kryję się jeszcze jedno wcielenie, wrażliwego chłopaka. Jeżeli się mylę to niech strzeli we mnie piorun. . . . . . . . . .  . . . . . . . . . . . .  . O! nic się nie stało! Czyli mam rację. Hehuehuehuehue :D
Trza realizować plan.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

(niebieski - Danielle; Czerwony - Perrie; Zielony - Bella)
*sygnał połaczenia*
- Halo halo! Jesteście już?
- 007 zgłoś się!
- Ej, to ja jestem 007!
- Jezu czy to naprawdę wy, czy oddałyście komórki jakimś dzieciakom?
- O co ci się teraz niby rozchodzi?
- O tramwaj co nie chodzi *westchnienie* Ogarnijcie się. Mamy misję.
- No też dlatego jestem 007.
- Ej!
- No dobra, ty Se nim bądź. Ja jestem 0017.
- A ja będę 0069.
- O widzisz, nawet tobie się spodobało.
- hehuehuehue kolejne dziecko zabrało komuś komórkę.
*znaczące chrząknięcie*
- tak, tak już jesteśmy normalne.
- No … zaczynaj.
- Dobra. To plan jest taki, że musisz Zaynowi powiedzieć co czujesz, ale nie możesz dać mu konkretnie do zrozumienia, jak cholernie ci na nim zależy i jak mocno go kochasz.
- No i przede wszystkim, że cię rani.
- Tak, musisz być silna.
- Em, dobra. Ale jak mam powiedzieć co czuję, nie mówiąc mu że cierpię, że go kocham i że mi na nim zależy? To właściwie jedyne co do niego czuję.
- Jesteś mądra dziewczynką, to sobie poradzisz.
- Miałyście mi pomagać.
- I staramy się.
- Właśnie. Sama wiesz, że wymyślenie tego planu zajęło nam całą noc.
- Taaa, odejmując spanie, wygłupy, filmy, stroje i tak daleej.
- Ej, Dani słyszałaś? Czy ona się robi sarkastyczna?
- Tak słyszałam. I nie podoba mi się to. Czuję się pokrzywdzona.
- Tak, ja też. W nagrodę będziesz musiała nam zrobić naleśniki..
- Jak to przeżyję to okej, zgadzam się na wszystko. Już prawie jestem na miejscu
 - Czyli gdzie?
- No pod domem chłopaków. Musimy z Zaynem jechać jednym samochodem.
- Uuu, to przekichane. Ale będzie cisza…
- Nooo, wzięłaś słuchawki, żeby posłuchać muzyki, tak jak ci radziłam?
- Nie no bez przesady, nie będę go ignorować. Właściwie, to wolałabym porozmawiać z nim w samochodzie.
- No w sumie to jak wolisz.
- Już dojechałam, muszę się zabierać.
- trzymam kciuki.
- Ja też. I mam nadzieję, że coś do niego dotrze.
- Oby. Pa.
*rozłączanie*
- Poszła?
- Taa, chyba tak.
- I co o tym myślisz?
- Nie wiem. Ciężko będzie coś mu wytłumaczyć. On jest według mnie zabujany w El.
- To nawet ja zauważyłam. Myślę, że każdy już to zauważył. No może oprócz Louisa.
- Taak, marchewa jest trochę mało kapowaty nie sadzisz?
- Ale pomysły ma za to zrąbane do reszty.
- Czemu?
- Ahh, opowiem ci kiedy indziej, bo to długa historia.
- No dawaj teraz. Przynajmniej nie będę się stresować czekając na wiadomość od Pez.
- Pez?
- No ja ją tak nazywam, a ty nie zmieniaj tematu tylko opowiadaj.
- Ugh, to zaczęło się od tego, że chłopcy do mnie przyszli i w pewnym momencie Lou wbiegł na górę, do mojego pokoju. I zaczął się drzeć…

Tymczasem u Harrego
- No odbierz, odbierz, odbierz – mówił Loczek do słuchawi chodząc nerwowo po całym pokoju – no weź proszę, Bella. No podnieś tą słuchawkę.
- I co? – zapytał Louis patrzący na to wszystko z kanapy.
- Chyba serio się obraziła za rano. Ale ja spałem i nie kontaktowałem jeszcze do końca.
- Oj uspokój się, na pewno się nie obraziła. Może po prostu z kimś rozmawia? – Louis próbował pocieszyć przyjaciela.
- Od godziny?
- No wiesz, w końcu może gada z mamą czy przyjaciółką. Wiesz jakie są dziewczyny.
- Może. Ale i tak mam wrażenie, że mnie ignoruje.
- Oj przesadzasz. Siadaj na dupie i włączamy film.
- No dobra.

W samochodzie Zayna
*cisza*
*cisza*
*dźwięk przerzucanego biegu*
*cisza*
*szelest*
*cisza*
*cisza*
- Dobra ja już tak nie mogę – mulat odezwał się patrząc na towarzyszkę.
- C-co? – zapytała Perrie lekko zdezorientowana, bo tak jakby przysnęło jej się z lekka.
- No mów o co ci chodzi. Wcześniej mogliśmy gadać cały czas, a teraz jaka cisza – Zayn podniósł głos.
- Przepraszam, po prostu jestem zmęczona.
- Czym? Spędziłaś upojną noc z tym… tym Casprem? – chłopak wymówił to słowo jak coś nic nie wartego.
- Z jakim znów Casprem? – Perrie nie wiedziała o co chodzi i patrzyła się na swojego „chłopaka” jak na kosmitę.
- Jakim Casprem, jakim Casprem – przedrzeźniał ją – O tym z którym się prowadzasz.
- O co ci do jasnej cholery chodzi?!
- Mi o co chodzi?! Kurwa jaja sobie ze mnie robisz?! – teraz mulat aż krzyknął, przez co dziewczyna schowała się przestraszona głębiej w fotelu – Przepraszam nie chciałem – powiedział gdy zobaczył jej reakcję.
- J-ja naprawdę nie znam żadnego Caspra.. – powiedziała cicho blondynka.
- To sobie to przejrzyj – powiedział Zayn i rzucił w jej stronę gazetą. Na tytułowej stronie znajdowało się jej zdjęcie z jakimś chłopakiem. Dziewczyna zamknęła oczy i przypomniała sobie ten feralny dzień, a dokładniej wieczór.

Wyszłam z klubu zataczając się na prostym chodniku. Chyba naprawdę przesadziłam. Moja głowa! Kurde już teraz czuję jak wielkiego kaca będę mieć jutro.
Trudno! Po tym wszystkim z dzisiaj kilka dodatkowych drinków mi nie zaszkodzi.
- Uuuuu ale ten świat wiruje. O ja pierdolę czy to smok? O! Hahahahahahahahaha, nie ? Kurczę szkoda, zawsze chciałam mieć własnego smoka! Buuu! Będę płakać – mówiłam jednocześnie idąc przed siebie. Gdy się zachwiałam i zaczęłam przewracać się do tyłu, czyjeś silne ramiona mnie podtrzymały.
- Widzę, że nieźle zabalowałaś – powiedział nieznajomy.
- jaaa! Coś ty, wydaje ci shie – wybełkotałam. Coś zaczął mi się plątać język.
- Dobra, rozumiem. Nie najlepszy dzień.
- Skhąd fiesz? U mnie był szystko forządku.
- Oj dziewczyno, dziewczyno. Nie wierzę jak mogłaś się doprowadzić do takiego stanu – powiedział chłopak. Swoją drogą miał bardzo przyjemną barwę głosu.
- No nolmalnie. Fystarcy kilka kieli… klei… Keili… no tych… drinków – powiedziałam jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.
-Chodź podwiozę cię do domu – powiedział i wziął mnie na ręce. Po chwili siedziałam w jego samochodzie.
- Ej! So ty robisz? Myhślisz, sze jak jestem pijana to mnie możesz fykorzystać? – próbowałam wysiaść ale zamknął zamek blokujący drzwiczki – No!!!! Wypuść mnie!!!
- Ej spokojnie. Nic ci nie zrobię – położył rękę na moim ramieniu a gdy się wzdrygnęłam natychmiast ją zdjął – Podaj mi swój adres to cię podwiozę.
O dziwo nic mi się nie stało, a chłopak był na tyle uczynny, że nawet otworzył mi drzwi od mieszkania, bo sama nie potrafiłam wycelować w zamek.

- On, on mi pomógł wejść do domu – blondynka powiedziała cicho.
- Niby dlaczego miałby to robić? Jesteś kaleką, że potrzebujesz pomocy przy otwieraniu drzwi?! A może tak sobie załatwiasz klientów? – powiedział sarkastycznie Zayn.
- Kurwa przegiąłeś! Nie, nie jestem kaleką! Po prostu po tym jak perfidnie olałeś mnie na imprezie Louisa poszłam do klubu. A to że jakiś miły chłopak, który zatroszczył się o nieznajomą osobę mi pomógł i okazał trochę dobroci to nie znaczy że się puszczam. A w ogóle to co cie to kurwa obchodzi?! Ty sobie pieprzysz El, chociaż wiesz, że jest dziewczyną twojego PRZYJACIELA! I wiesz co jeszcze?! Szkoda, że nie mam z nim – tu Perrie pokazała na zdjęcie – żadnego kontaktu, bo bardzo chętnie bym go poznała. Jest przynajmniej lepszy od Ciebie. A ja głupia miałam nadzieję, na coś więcej niż fałszywy związek. Mam nadzieję, że niedługo będziemy mogli to skończyć i będę ci mogła powiedzieć prosto w twarz: PIERDOL SIĘ.
W tej chwili dojechali na miejsce. Ze sztucznymi uśmiechami przyklejonymi na twarzach przeszli przez „czerwony dywan” i zajęli swoje miejsca na pokazie.

*Perspektywa Zayna*
„Czy ja naprawdę to powiedziałem? Ja pierdolę. Tylko iść i się powiesić. Wszystko zawaliłem. Kurwa! I jeszcze musze siedzieć przez godzinę, jak nie dłużej na tym głupim pokazie. Spierdoliłem. Wszystko. Tak naprawdę to dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że El… że nie powinienem tego z nią robic. Perrie ma rację. Jestem skończonym dupkiem. To nawet mało powiedziane. Jestem fałszywy i zjebany w równej linii. Wiem przecież że Louis ją kocha. A ja… to w sumie nie moja wina. To ona do mnie przyszła. Suka! Nie powinienem wierzyć w to, że zerwie z Louim dla mnie.
Jak ja to mogłem zrobić Pez? Przecież mi na niej zależało… zależy. Tak, mam słabość do Eleonor ale kocham Perrie. Ten związek nie był tylko pod publikę. Gdy kazali mi wybierać którąś z dziewczyn z jej zespołu, chciałem tylko blondynkę. Wiem, że to chamskie i niemoralne ale takie są prawa show-biznesu. Czasami mam ochotę się wycofać ale nie mogę zawieść ani chłopców ani fanów. Zbyt wiele dla mnie znaczą. To nie jest życie jakiego pragnąłem. Kocham Perrie i w końcu muszę jej to powiedzieć. Dzisiaj mówiła, że jej na mnie zależy. Może jest jeszcze jakiś cień szansy. Spierdoliłem. Jak zawsze. ”

*W domu 1D*
Harry po raz kolejny złapał za telefon i wybrał numer swojej dziewczyny. Nadal nie odbierała.
- No co jest?! – krzyknął na cały dom – Jak można rozmawiać z kimś przez 4 godziny?!
Próbował jeszcze kilka razy ale w końcu poddał się i poszedł spać. Była 24.

*U Belli*
No super! Jak zwykle wszystko musi iść nie po mojej myśli. Czy ja jestem jakimś magnesem na prawo Murphy’ego?* Chyba tak. Nie dosyć, że rozładował mi się telefon, to nie mogę znaleźć ładowarki. Samsung Mag nie chce się połączyć z Harrym, bo odzywa się sygnał, że numer jest zajęty. Nie dowiem się jak poszło Perrie. SUPER! Po prostu genialnie.
Idę spać.
A miałam ochotę usłyszeć Loczka przed położeniem się. :[

*Prawa Murphy'ego - zbiór popularnych, często humorystycznych powiedzeń, sprowadzających się do założenia, że rzeczy pójdą tak źle, jak to tylko możliwe np. "każda sprawa zajmie więcej czasu, niż myślimy, ", "jeśli coś może zawieść, to zawiedzie", "nic nie jest takie proste, jak się wydawało".
__________________________________________________________
I jak wam się podoba nowy wygląd bloga? W końcu jest to wakacyjne opowiadanie więc postanowiłam zrobić coś co nam się z tym okresem kojarzy.
Tak wiem, znów trochę czekaliście na rozdział ale nie mogłam się zebrać żeby go napisać. A dzisiaj tak przychodzę o 11 z konkursu ortograficznego i szast, prast od razu miałam pomysł jak to ująć w słowa.
Mam nadzieję, że wam się podobało. Ja jestem nawet zadowolona xd Nie mówię, że to jest jakieś wyjątkowe czy świetne :D 
Piszcie jak się podoba xd I jeszcze raz przepraszam za przekleństwa ale sami widzicie, że inaczej się nie dało. Wiem, że niektórzy nie lubią, a niektórym to nie przeszkadza.
Idę pisać ostatnią część historyjki do Liebster Award.
+ przepraszam za wszystkie  błędy. jeżeli coś się strasznie rzuca w oczy to mi napiszcie w komentarzu (o ile wam się chce xd)

poniedziałek, 18 lutego 2013

Rozdział XXII „Ale mama wyluzuj, siądź z nami i delektuj się ciachem.”


25 dzień wakacji

24.07.2012r, wtorek, ranek, zatłoczone metro
No fuck! Znów zaspałam i Mag zamiast mnie obudzić to wzięła Jackoba do redakcji. Jadę właśnie metrem i mam nadzieję, że za bardzo mi się nie oberwie za spóźnienie. Rano nawet nie patrzyłam co na siebie zakładam i okazało się, że akurat w ręce wpadły mi: krótkie zielone spodenki, biała marszczona koszula z czarna muchą przyczepioną pod szyją, jeansowa kurtka z nadrukiem wyścigowym na plecach. Nie powiem, zestaw mi się nawet spodobał. Wyglądałam tak nie jak menel i niezbyt elegancko. Lubię tak mieszać ciuchy. Oczywiście jeszcze obowiązkowo moja ulubiona brązowa torba na ramię, białe conversy, kilka bransoletek. Dzisiaj w Londynie było wyjątkowo ciepło. Chyba niepotrzebnie brałam kurtkę, bo jest mi gorąco. Jaaa, jest tu tyle ludzi, że z trudem mi się pisze. Dokończę jak znajdę chwilę podczas opieki nad Jackobem.
~~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~~~

Brunetka zamknęła zeszyt, schowała go do torby i wstała z miejsca, które natychmiast zajął jakiś młody chłopak. W metrze było mnóstwo ludzi śpieszących się do pracy, na spotkania, wizyty u fryzjera, kosmetyczki, doradcy finansowego czy na zakupy. Dla większości nie starczyło miejsc siedzących więc musieli stać. A przede wszystkim byli to starsi ludzie, chorzy czy słabsi. Młodzi pozajmowali siedzenia i udawali, że nie widzą innych. Może chcieli za wszelką cenę pozbyć się poczucia winy? Anabell tylko potrząsnęła głową przerywając te dość smutne przemyślenia o tym jaki niesprawiedliwy jest świat i ze stwierdzeniem „takie niestety są uroki życia w tych czasach” wyszła z metra na swoim przystanku.
Gdy szła chodnikiem w stronę redakcji „Teen” jej telefon zawibrował.
„to co, dziś wieczór seans u mnie? Zrobimy sobie babski wieczór. Skoro chłopcy idą na kręgle to my możemy też zaszaleć xx Danielle”
„Bardzo chętnie… ale mam nadzieję, że horrorów nie będzie :D Bella”
„Skoro nalegasz. :D Kogo jeszcze zaprosić? D”
„Może Perrie? Polubiłam ją :] B”
„Chciałam to zrobić, ale nie ma z nią kontaktu. :[ D”
„To zapraszaj kogo chcesz… oprócz Eleonor. Wiesz, jeszcze zbytnio nie mam ochoty nawiązywać z nią bliskich kontaktów :D B”
„Nawet nie myślałam o tym, żeby ja zaprosić. Xd Ale przyjaciółka Nialla, Amy jest w Londynie. Może ona przyjdzie? D”
„Chętnie ją poznam. :> B”
„To o 19 u mnie. Najlepiej nie planuj nic na poranek, bo przed 10 a.m. nie wyjdziesz xx …adres… Do zobaczenia xoxo Dan”
„Nie mogę się doczekać :* B” – i tym smsem kończąc rozmowę, bo właśnie zobaczyła na korytarzu Margaret. Brunetka podbiegła do niej i przywitała się buziakiem w policzek.
- Cześć. Wiesz, mogłaś mnie po prostu obudzić, a nie brać młodego ze sobą. Jakbym nie zdążyła miałabyś problemy – powiedziała Bella.
- Nie martw się, nic by się nie stało. W razie czego Aleksha, makijażystka by się nim zajęła. Ale sokoro już jesteś to ty się nim zaopiekujesz. Za maksimum dwie godziny kończę i idziemy gdzieś na obiad, wspólnie, bo ostatnio prawie w ogóle nie spędzamy razem czasu. Może nawet pójdziemy na zakupy – zaproponowała Mag i uśmiechnęła się podając dziewczynie Jackoba.
- Dobra, to leć już. My się gdzieś spokojnie pobawimy i będziemy tu za dwie godzinki. Jakby coś to pisz – Ana pomachała w jej stronę telefonem. A później zwróciła się do kuzyna:
- Przykro mi młody ale nie wzięłam dzisiaj klocków więc trzeba będzie znaleźć sobie inne zajęcie.
- Szkoda – powiedział chłopczyk ze smutną minką.
- A jak myślisz, co tu można fajnego robić? – zapytała dziewczyna.
- Możemy pozwiedzać!
- No dobrze, ale trzymasz się mnie i nigdzie sam nie odbiegasz – pouczyła go Bella.
- Okeeej.
I ruszyli do windy chcąc zacząć zwiedzanie od samej góry. Na ostatnim piętrze korytarz był zwykłym wąskim korytarzem i nie było tam nic ciekawego. Po obu stronach dębowe drzwi, z małymi tabliczkami informującymi o osobach, które mają tam swoje biuro.  Tylko na końcu stały drzwi, dodatkowo zabezpieczone wyciszającą warstwą i zdawały się królować nad całą resztą. Widniała nad nimi złota tabliczka z napisem „BOSS”. Żadnego imienia i nazwiska, po prostu ten jeden wyraz, tak jakby każdy miał wiedzieć o kogo chodzi.
- Nudaaa – ziewnął Jackob i zjechali na niższe piętro. Tutaj znajdowały się raczej szklane szyby oddzielające pomieszczenia od korytarza, tak, że wszystko było widoczne. Były tam głównie stanowiska komputerowców obrabiających zdjęcia, pokój z przeróżnymi ubraniami znanych marek, pomieszczenie gdzie pracownicy siedzieli i rozmawiali podczas przerw, i różne inne. Znajdowały się tu w sumie biura wszystkich ludzi pracujących nad gazetą, jej wyglądem i tekstem.
Anabell i Jackob zwiedzili pomieszczenia, porozmawiali z niektórymi pracownikami, jedna z kosmetyczek, mająca akurat przerwę, poprosiła Bellę, czy może wypróbować na niej jeden makijaż. Efekt był świetny. Dziewczyna, przymierzyła też kilka ciuchów, a fotograf (miły chłopak na oko 19 lat) zrobił jej kilka fotek, które od razu wydrukował i jej dał. Ogólnie fajnie bawili się przez półtorej godziny. Nawet Jackob, którego nie interesowały ciuchy, fryzury i makijaż, znalazł sobie zajęcie, bo patrzył, jak grafik obrabia zdjęcia.
- Tu jest super – powiedział do Belli gdy wychodzili.
- No wiem – pokiwała głową dziewczyna nie dowierzając jak mili ludzie tu pracują. W ręku trzymała kilka fotek z „sesji”.
- Papa – krzyknęli do wszystkich pracowników, gdy wchodzili do windy.
- Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wpadniecie – odkrzyknęła jedna z fryzjerek z uśmiechem.
- Możliwe, bo Mag tu pracuje! – powiedziała Anabell.
- Margaret Black, ta nowa? – zapytał z uśmiechem fotograf.
- Tak, to moja ciocia.
Dalej już nie było czasu na rozmowę, ponieważ wszyscy musieli zająć się jakimś zespołem przed wywiadem, a poza tym winda już się otworzyła i wyszły z niej… dziewczyny z Little Mix. Bella w pierwszej chwili nie wiedziała co one tu robią, ale przypomniała sobie, że to zapewne o ich wywiad chodziło. Podbiegła do Perrie przytulając ją. Blondynka zaskoczona jej widokiem odwzajemniła uścisk i zapytała:
- Co ty tu robisz?
- A wiesz, Margaret, moja ciocia tu pracuje, a ja rano zaspałam, ona wzięła Jackoba ze sobą i musiałam tu przyjechać, żeby się nim zająć – powiedziała na jednym wdechu Anabell.
- Perrie, kto to jest? – zapytała z uśmiechem Jade.
- To jest Bella, dziewczyna Harrego, którą poznałam na marchewkowej imprezie Louisa. Bella to są Jesy, Jade i Leigh – blondynka po kolie wskazywała na dziewczyny.
- Miło cię poznać, ostatnio gazetki się rozpisywały o Twoim związku z Harrym – powiedziała Jesy przytulając ją. Inne dziewczyny zrobiły tak samo.
- Dobra laski, kończcie pogaduchy, bo zaraz wywiad! – krzyknęła wesoło jedna z makijażystek. Dziewczyny już chciały odejść, gdy Bella złapała Perrie za nadgarstek i zapytała:
- Poczekasz chwilę? Mam pytanie.
- No spoko – odpowiedziała, a do przyjaciółek krzyknęła – Ja za sekundę wrócę.
- No to… bo dzisiaj Danielle organizuje małe girl party u niej o 19. No i pomyślałam, że wpadniesz. Jeżeli oczywiście nie będziesz zajęta. Wiesz, Dan się o Ciebie martwi.
- Ja nie wiem… - próbowała się wykręcać blondynka ale Bella ucięła dalszy wywód i powiedziała:
- Zrobisz jak chcesz. Będziemy my i jeszcze Amy, przyjaciółka Nialla, bo jest właśnie w mieście. Naprawdę będzie fajnie jak przyjdziesz. Nie musisz się przed nami chować tylko dlatego, że pokłóciłaś się z Zaynem. Jesteśmy z Tobą.
Później szybko wsiadła do windy z Jackobem i ruszyli na dół.
- Kto to był? – zapytał chłopiec gdy jechali na dół.
- Moja koleżanka – uśmiechnęła się do niego Bella – A co?
- Ładna – odpowiedział.
- Wiem, chciałabym wyglądać jak ona.
- Ty też jeden ładna – powiedział chłopczyk słodko się uśmiechając.
- Oj ty to potrafisz wmówić to każdemu – brunetka wzięła go na ręce i dała całusa w policzek – A ty jesteś strasznie słodki i kochany.
Winda zatrzymała się na dole.
- A to nie idziemy do mamy? – malec lekko się wystraszył.
- Niee, jeszcze mamy trochę czasu, więc zdążymy zjeść coś słodkiego. Co powiesz na ciacho i shake’a? – zapytała dziewczyna kierując się w stronę kawiarni.
- Supeeer!
I takim oto sposobem dostali później opieprz od Margaret za to, że opychają się słodyczami przed obiadem.
- Ale mama wyluzuj, siądź z nami i delektuj się ciachem – powiedział do niej Jackob. Ona z Bellą spojrzały się na siebie zdumione, że mały zna już takie słownictwo.
- Ja go tego nie nauczyłam – Ana podniosła ręce w geście obrony po czym razem z ciocią wybuchły śmiechem, a Jacky nie wiedział o co chodzi i strzelił na nie focha. Jednak zakupy zrobiły swoje i nowy samochód na pilota przekonał go do zapomnienia o całej sprawie.
- Jak tam Paul sobie radzi? „Naprawił” już tą typiarkę? – zapytała brunetka w drodze powrotnej nawiązując do wydarzeń sprzed kilku dni kiedy to mąż Margaret przedłużył wyjazd, bo klientka oprócz powiększenia biustu zażyczyła sobie korekty nosa i liposukcji. I to tylko w jego wykonaniu, a co pacjent karze to lekarz, który dba o popularność musi niestety zrobić.
- Wraca w piątek. Nie mogę się już doczekać. Podobno już po operacji ale musi zobaczyć  czy nie będzie powikłań. Tęsknie za nim – odpowiedziała jej ciocia.
- Nie martw się, wynagrodzi ci wszystko jak tylko się tu pojawi – uśmiechnęła się Bella przypominając sobie o planie jaki ułożyli razem z mężem cioci.
- Ty! Ty coś wiesz – stwierdziła Mag – Paul mówił mi też coś podobnego przez telefon. Gadaj co knujecie, bo nie będzie kolacji – pogroziła jej palcem.
- haha nie mogę, a poza tym to chyba nie będzie mnie na kolacji. Miałam cię właśnie spytać, czy mogę jechać do koleżanki na noc. I czy masz coś na jutro rano zaplanowane, bo przed 10 pewnie nie wrócę.
- No dobra chyba ci pozwolę. Jutro mam akurat wolne, więc nie będzie przeszkód. Tylko masz wrócić przed 13 – Mag zgodziła się bez problemu.
- Kocham cię! – Anabell rzuciła jej się na szyję.
- Ej uważaj! Prowadzę! Chyba nie chcesz spowodować wypadku i nas wszystkich pozabijać? – kobieta uśmiechnęła się ciepło.  

24.07.2012r, wtorek, dom, popołudnie
Muszę stwierdzić, że wypad na miasto z Mag i Jackobem był naprawdę udany. Mam kilka nowych ciuszków i dwie pary jeszcze pachnących sklepowymi półkami butów. W redakcji było meeega. Naprawdę pracują tam super mili i przyjaźni ludzie. I ta sesja, haha nie spodziewałam się. Fotograf to niezłe ciasio ale już mam moje Haziątko. Zdjęcia, które dostałam chyba oprawię w ramki, bo to jedyne na których jako tako wyszłam. Ciekawe jak to jest być fotogenicznym? :D
Niedługo trzeba się zbierać do Danielle. Nie mogę się doczekać, aż poznam Amy. Skoro przyjaźni się z Niallem to musi być miła. I pewnie też jest ładna.
~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~

- No cześć – przywitała się od progu Bella.
- Hejka – Danielle, która otworzyła drzwi zaprosiła ją do środka.
- Dan, mam nadzieję, że nie będziesz zła, ale spytałam się Perrie, a raczej zaprosiłam ją na dzisiaj. Spotkałam ją w redakcji u mojej cioci – powiedziała na jednym wdechu brunetka.
- To super! Wiesz przecież, że sama chciałam ją zaprosić więc nic się nie stało. Nawet lepiej gdy przyjdzie, bo wtedy będę mogła z nią porozmawiać.
- Amy już jest?
- Jestem! – odkrzyknął głos z wnętrza i po chwili w korytarzu pojawiła się ładna brunetka – A ty to pewnie Bella? – zapytała z przyjaznym uśmiechem.
- Um, tak. Cześć – powiedziała nieśmiało brunetka. Amy nie zwracając uwagi, że dopiero się poznały mocno ją przytuliła. Przez godzinę dziewczyny wygłupiały się, malowały paznokcie i przygotowały przekąski żeby mieć co podjadać podczas filmu. Gdy siedziały już w salonie i Dan miała wcisnąć „play” ktoś zapukał do drzwi. Okazało się, że Perrie jednak zdecydowała się dołączyć.
- Hej – powitały ją wszystkie dziewczyny i zamknęły w uścisku.
- Przyszłam ale to nie powód żeby mnie od razu dusić – zaśmiała się Perrie.
- Dobra, dobra. Wchodź szybko, bo film już czeka.
Gdy znów miały już włączać film, rozdzwoniła się komórka Belli.
- Halo? – odebrała.
- No cześć skarbie! – odezwał się wesoły głos Harrego – Co tam u Ciebie?
- Spo… - zaczęła dziewczyna ale Danielle wyrwała jej telefon z ręki i z uśmiechem powiedziała do Harrego – Wszystko dobrze, Bella żyje, ale teraz panu już dziękujemy. Jutro sobie pogadacie, bo teraz jesteśmy niestety zajęte.
- C-co to było? – zapytała zdziwiona Bella.
- To jest babski wieczór, a Harry nie jest dziewczyną, więc przykro mi ale będzie musiał poczekać – dziewczyna wzruszyła ramionami – A i komórkę konfiskuję na wypadek, gdyby co – uśmiechnęła się i po chwili wróciła do salonu. Tym razem mogły obejrzeć „Statek miłości” bez przeszkód. W którymś momencie usłyszały cichy szloch i gdyby nie cisza, która zapanowała w filmie pewnie by go nie usłyszały. Okazało się, że to blondynka siedzi skulona w rogu kanapy i ukradkiem wyciera łzy.
- Perrie co się stało? – zapytała Amy, która już wcześniej poznała dziewczynę.
- ja-ja już tak nie mogę. Ja go kocham rozumiecie? A on… ten debilnie olał. Kompletnie – schowała twarz w dłoniach i wybuchła płaczem na nowo.
- Ćśśśś – szepnęła uspokajająco Bella i przytuliła ją – Chyba trzeba było jednak horror obejrzeć – próbowała rozładować atmosferę.
- Powiesz nam o co dokładnie chodzi? – dopytywała się Amy.
- Na tej imprezie u Louisa wszystko jeszcze było dobrze. Świetnie się bawiliśmy, a później było to zamieszanie z El i nie wiem gdzie on był ani co robił ale mnie olał. Zostawił mnie samą. Nie miałam ochoty nawet się z nim kontaktować. Debil. Później nawet nie zadzwonił. Dupek.
- Musimy coś z tym zrobić! – powiedziała stanowczo Danielle.
- Taaak … tylko co? Jutro muszę się z nim pokazać na jednym z pokazów dla Jackobsa. Nie wiem czy będę w stanie.
___________________________________________
Małe opóźnienie ale nie miałam niestety neta :///
Musze was też trochę opierniczyć leniuszki, bo coś słabo z komentarzami pod ostatnim :[ A one mnie motywują i inspirują do pisania. Tak więc (ja do niczego nie zmuszam ale byłoby fajnie) każdy kto przeczyta daje tu koment <33333333
niedługo kolejna historyjka związana z Liebster Award i !!! Versatile Blogger!!! Haha ale się ciesze z kolejnej nominacji ♥♥♥
Przepraszam za błędy ale nie mam siły już sprawdzać po raz drugi całego tekstu i idę ogladac film
hehuehuehuehue
xoxo

piątek, 15 lutego 2013

Liebster Award 3 część III...

Haha, pewnie was już nudzą te historyjki ale dla mnie to jest fajniejszy sposób odpowiedzenia na nominacje, a nie takie suche odpowiedzi, których pewnie i tak nikt nie czyta xxd

Dziś pytania od Ady i Darii z bloga http://historia-pewnej-koszulki-w-paski.blogspot.com/
Zaczynajmy....
~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~
"A gdy księżyc ukazał się na samym środku nieba, zaprzestali zabawy i otoczyli mnie ciasnym kółkiem. Na środek wystąpiła wróżka, która spotkałam na samym początku i przemówiła do mnie:
- gdy księżyc już wzniesie swe oblicze nad obłoki
i ukaże nam pełen swój blask,
czas do domu dla tych,
którzy nie są spośród nas.
Po czym pstryknęła palcami..."

I nagle znalazłam się w tłumnym holu. Już nie miałam na sobie wróżkowego stroju, moje włosy powróciły do normalnego stanu, a ja... byłam oszołomiona. Tak szybko przenieść się z jednego świata do drugiego. A co gdybym wybrała si-fi? - zaczęłam się zastanawiać ale potrząsnęłam głową. 
W ręce trzymałam formularz zgłoszeniowy do castingu do... Nie uwierzycie! Do X Factora! 
Ale ale chwila moment.
"Co jeżeli to sen?" Chcąc się upewnić mocno uszczypnęłam się w rękę ale oprócz bólu nic mi to nie dało. "Czyli, że niby zamierzałam wziąć udział w XF? Haha to chyba jakiś żart, przecież ja nawet śpiewać nie umiem." Już chciałam się wycofać gdy zostałam wepchnięta do małego pokoju, z biurkiem na środku i dwoma krzesłami. A naprzeciwko mnie stał... O ŻESZ JA PIER***Ę TO SIMON COWEL! Już miałam zemdleć ale jakoś się powstrzymałam. Jezu! Przeciez to on jest tym, dzięki któremu 1D jest teraz kimś :D
Simon tylko wskazał na krzesło i sam usiadł po drugiej stronie dębowego mebla. Na "miękkich" kolanach jakoś podeszłam i także usiadłam. Dobra przynajmniej się nie wywalę.
- Mogę pani formularz? - zapytał Simon. Podałam mu niepewnie kartki.
- Ale chwila, ma pani niewypełnione kilka pól.
- Co? Jak to? - zapytałam.
- Nooo normalnie. Nie wpisałaś odpowiedzi w niektórych polach. - powiedział a ja sie zaczerwieniłam ze wstydu - Dobra zaraz to naprawimy. Ile masz plakatów chłopaków?
Aha.. dobra, to pytanie nie jest normalne, ale już dziwniejsze rzeczy mnie spotykały.
- No wiec, mam dużo plakatów Justina Biebera, kilka Ed'a Sheerana, Linkin Park, Taylora Launtera, BTR... - zaczęłam wymieniać ale on sie na mnie dziwnie spojrzał. Czemu wszyscy się na mnie dziwnie patrzą?
- Bardziej chodziło mi o 1D ... - rzekł.
- Aaaa, to tak z półtora ściany, plus kilka zdjeć - odpowiedziałam. "No jasne teraz patrz sie na mnie jak na psychofankę"
- Lubisz kakao?
- No jasne. W postaci sypkiej i zalanej mlekiem - uśmiechnęłam się.
- Z tego co widzę, to jestes z Polski. Co byś zrobiła gdyby One Direction przyjechało do Polski?
- A mają to w planach?! - wymsknęło mi się.
- Na razie nie mogę nic zdradzić - Simon uśmiechnął się tajemniczo.
- No to tak: poszłabym na ich koncert - powiedziałam do niego, a w myślach dodałam jeszcze "wymusiła na nioch kilka autografów, follow na twitterze, dodanie do znajomych na fejsie, buziaka, a jakby czegoś nie zrobili top prosto do szafy z nimi i o chlebie i wodzie.
Tak, dobrze, że tego nie słyszał bo by tam nigdy nie zagrali.
- Dobrze, to następne pytanie: Jaka była najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłaś?
- No to ten, wysmarowałam sobie twarz fioletem, bo pomyliłam opakowania od buteleczek... zresztą niewazne (to jest realna sytuacja z wczoraj, WIECIE JAK CIĘŻKO TO ZMYĆ?) - super teraz sie będzie ze mnie śmiał. hahaha, ale to cholerstwo nie chcialo zejść.... Ej on się nie śmieje? Uuuu, powazny Pan Cowel. Nie no, nieźle.
- Lubisz Swedish House Mafia? (bo ja kocham hahaha :P) - ej mi się wydawało czy słyszałam tez śmiech? o.0 dziwne, dziwne... no ale odpowiem. przeciez nie będę go w niepewności trzymała. 
- Podobają mi się ich piosenki a co do osób które tam śpiewają, to nawet nie wiem jak wygladają xd 
- Dobrze - powiedział i coś tam sobie zanotował - A gdybyś mogła być zwierzęciem to jakim byś chciała być?
- Co wyście się tak na te zwierzęta uparły? - wymruczałam do siebie pod nosem.
- Przepraszam, co mówiłaś? - zapytał mierząc mnie wzrokiem.
- Że byłabym ptakiem, bo sra tam gdzie mu sie podoba - no wybaczcie słownictwo, ale ten gościu już mnie wkurza. Ciekawe ile jeszcze pytań w tym formularzu zostało -.-
- Który z chłopaków ma najładniejsze oczęta? - zapytał a ja tym razem (doceńcie trud myslenia) wywnioskowałam, ze musi chodzić o 1D.
- Nie wiem, myślę że LouHarrNiZayLi - odpowiedziałam na jednym wdechu - Wszyscy mają wyjatkowe oczy. Każde piękne na swój sposób.
- Jaki jeden prezent chciałabyś dac chłopakom na rocznice? - on aż tak bardzo kocha 1D? Człowieku dorośnij! - miałam ochote do niego krzyknąć ale przecież jak chcę brać udział w programie to nie mogę podskakiwać jurorowi.
- Coś takiego ----> tylko że na połączonych flagach UK i Irlandii. (sama to robiłam xd przypatrzcie się specjalnym znaczeniom :D)
- O ładne, ale skąd masz to przy sobie?
- Zawsze noszę. nie moja wina, ze mam bardzo pojemne kieszenie. Mam jeszcze lokówke, batona, lakier do włosów, zeszyt, płytę UAN - zaczęłam po kolei wyjmować przedmioty i układać je na stoliku pomiędzy nami.
- Dobra, dobra starczy - zastopował mnie Simon gdy akurat zaczęłam się rozkręcać. No żal.
- Następne pytanie: Pijesz? Palisz? Ćpasz? - już się ucieszyłam, ze będzie normalne pytanie, a tu - a może Ed Sheeran?
- Cztery razy tak - odpowiedziałam, a później rozwinęłam myśl - piję herbatę i kakałko, palę świeczki, ćpam  twittera i Ed Sheeran to już *_* - no ta emotka powinna posłużyć za wyjaśnienie.
- Lubisz El, Perrie, Danielle.
- Średnio, nic do niej nie mam, kocham - zwięźle i na temat xd
- I ostatnie  Sprechasz po niemiecku?
- Ja, ich spreche Deutsch sehr gut. - odpowiedziałam płynnie. Taak, dwa lata nauki i już tyle potrafię powiedzieć xd Możecie być ze mnie dumne :DD
- Dobrze, to formularz już w całości wypełniony i chyba możesz ruszać na scenę. Jaką piosenkę nam zaśpiewasz?
- Jaaa,,, eeee.... nie wiem - zaczerwieniłam się i spuściłam wzrok na podłogę. W sumie bardzo ładne drewniane panele.
Na szczęście nie musiałam się długo zastanawiać, bo ...
_____________________________________________
I pojawia sie kolejna część :D Widzę, że zaciekawiło was to (?). Ta taka nudna, bo nie miałam pomsyłu, ale postaram się bardziej, przy następnej nominacji. xd
Jak chcecie jeszcze jedną taką historyjkę, to w spisie treści poszukajcie pierwszej Liebster Award :D Z tamtą przygodą się zabawicie :DD 

czwartek, 14 lutego 2013

Liebster Award 3 część II...

Dziś odpowiedzi na pytania od El Mo z bloga http://my-new-best-friends-1d.blogspot.com/ xd
Zasady były, więc od razu przejdźmy do rzeczy xd
Przed wami dalsza część histroyjki....

(...) "Wolisz opowiadania fantasy czy może science-fiction?" - Fantasy - odpowiedziałam przekraczając taflę portalu....(..)
Nie uwierzycie ale po chwili wywaliło mnie na drugą stronę. Omg! Co ta ma niby być?
Przede mną rozpościerał się mniej więcej taki widok: tajemniczy las, dobrze oświetlony kolorowymi lampionami zawieszonymi na drzewach, z dala dobiegały czyjeś śmiechy, śpiew, ale nagle obok mnie jak spod ziemi wyrosła.. wróżka! 
- Gdzie ja jestem?! - zapytałam sie jej. Niby po poprzedniej przygodzie nie powinnam się już niczemu dziwić ale mała istota ze skrzydłami? Kto by nie wywalił gał na wierzch na jej widok?
- Jesteś w naszej krainie - powiedziała. miała łagodny, uspokajający głos.
- A jak ta kraina się nazywa?
- Nie ma nazwy. Każdy nazywa ją jak chce.
- Dobra, a co ja tu robię?
- To jest kolejna część gry. Sama wybrałaś fantasy - powiedziała wróżka uśmiechając się. 
- Czyli, że gdybym wybrała science-fiction, to bym się przeniosła do innej rzeczywistosci? - zapytałam zmieszana.
- Dokładnie. A teraz nie przeciągając zajmijmy się dopracowaniem Twojej postaci. Juz masz nasze ciuchy, wygląd, tylko Twoje włosy... - zaczęła wróżka.
- Co? - dopiero teraz spojrzałam na siebie i zdałam sobie sprawę, że mam ciało wróżki, strój i nawet długie uszy elfa. Zaskoczylo mnie to, ale jakoś przełknęłam tą informację.
- Dobra, bierzmy się za szczegóły. Na jaki nietypowy kolor przefarbowałabyś sobie włosy? - zapytała mnie ta istota.
- Morski - odpowiedziałam pewnie. I po chwili wróżka podała mi małe lusterko w którym mogłam zobaczyć swoje odbicie. (zdjecie xd)
- A teraz leć za mną - powiedziała i wzbiła się w powietrze.
- jak to leć? Przeciez ja nie potrafię! - krzyknęłam za nią, gdy zaczęła się oddalać. 
- Użyj skrzydeł - usłyszałam w odpowiedzi. I już po chwili leciałam za nią. Zbliżałyśmy się do źródła tych rozmów i śpiewu, o którym wspomniałam już wcześniej. Okazało się, że na polanie, przy ognisku zebrało się całe leśne towarzystwo. Wróżki i wróżkowie. W kolorowych strojach i z pucharami wina w ręce. Także usiadłam przy ognisku, a oni nawet się nie witając zaczęli zadawać mi pytania.
- Co byś zrobiła, gdyby ktoś zaczał hejtować Twojego bloga? - usłyszałam od kogoś w różowych włosach.
- Nie wiem, chyba bym zablokowała tą osobę. Gdyby zdarzyło się jej to raz to nie byłoby kłopotu. Rozumiem, ze kazdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Ale gdyby ta osoba robiła to nieustannie, to by oznaczało, ze robi to specjalnie. Przeciez jak jej się nie podoba, to nie musi tu wchodzić - odpowiedziałam na jednym wdechu. Zaraz zadali mi następne pytanie.
- Jakie jet Twoje ulubione zwierzę?
- Domowe - pies, dzikie - tygrys.
- Czy chciałabyś założyć jeszcze inne blogi z opowiadaniami?
- Na razie prowadzę dwa, ale mam plan na jeszcze kilka opowiadań. Przynajmniej na ogólny zarys akcji i ich rozpoczęcie. Jak tylko skończę któregoś bloga, albo znajdę więcej czasu to zabieram się za opowiadanie z Niallerkiem, które obiecałam siostrze :D
- jaki jest Twój ulubiony przedmiot w szkole?
- Ławka bo się mogę na niej wyspać - odpowiedziałam a wszyscy zgromadzeni dziwnie się na mnie spojrzeli - Aaaa chodzi wam, o lekcje.. to angielski i polski!
Ci ludzie... tfu! wróżkowie nie znają się chyba na żartach. 
- A jaka jest Twoja reakcja gdy oglądasz zdjęcia z dawnych czasów? - o matko! Jacy ciekawscy!
- No to zazwyczaj nie oglądam xd A jak już to się śmieję z siebie a za niektóre fotki się wstydzę :D
- Od jak dawna lubisz One Direction?- taa, to teraz na ten temat zejdzie... swoją droga skąd onie o tym wiedzą? 0.o
- Tak nie wiem dokładnie. Myślę, że w marcu będzie rok. Albo w kwietniu? Nie wiem sama ale coś koło tego. :D
- Co byś zrobiła gdyby nagle do twojego domu wpadła jakas gwiazda, którą ubóstwiasz i prosiła cię o autograf? - no, no, rozkręcili się w pytaniach xd
- A co załatwicie mi to? - zaśmiałam się.
- Się zobaczy xd
- No, zapewne trudno byłoby mi opanowac emocję. Ale dałabym jej ten autograf (niech zna moją dobroć) a później próbowałabym porozmawiać, zmusić do follownięcia mnie na tt, wzięłabym od niej autograf. A jak byłaby niegrzeczna to zamknęłabym w szafie xxd - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Jestes trochę straszna - powiedziała wróżka z którą tu przyleciałam - Czekolada czy żelki?
- Czekolada - odpowiedziałam, a przede mną pojawił się goracy napój. No nie o taką czekoladę mi dokładnie chodziło ale tez jest pycha. Wzięłam kubek w ręce i napiłam się ostrożnie pić, ale przerwali mi kolejnym pytaniem:
- jaki masz kolor oczu? 
- Niezidentyfikowany - odpowiedziałam - pomieszany piwny z zielonym i brązem.
- Dziwne, u nas nie ma takich oczu - wszyscy wydawali sie tym zdziwieni i zaczęli przypatrywać się moim  tęczówkom. Po chwili padło kolejne pytanie:
- Ile razy byłas za granicą i gdzie? - to było trochę dziwne, bo niby skąd oni mogą wiedzieć o Ziemi?
- No to byłam nigdzie i zero razy. Dzisiaj jestem pierwszy raz, tutaj, u was w ... - nie dokończyłam bo nie znałam przecież nazwy miejsca, nazwy tej krainy. 
- w...? - zapytała wróżka w niebieskich włosach siedząca koło mnie.
- no w tej krainie - miałam nadzieję, że jakoś wybrnęłam. Okazało się, ze nie mieli więcej pytań i zaczęliśmy sie bawić, spiewać, tańczyć, wygłupiać. Okazało się, że są naprawdę mili. A gdy księżyc ukazał się na samym środku nieba, zaprzestali zabawy i otoczyli mnie ciasnym kółkiem. Na srodek wystąpiła wróżka, która spotkałam na samym początku i przemówiła do mnie:
- gdy księżyc już wzniesie swe oblicze nad obłoki
 i ukaże nam pełen swój blask,
 czas do domu dla tych,
 którzy nie sa spośród nas.

Po czym pstryknęła palcami...
_________________________________________
No i kolejna nominacja przyjeta i odpowiedziana (?). Nieważne zresztą xd zostały jeszcze dwie :D
Jak wam się podobają dotychczasowe historyjki? Śmiało możecie mi napisać. Ta poprzednia podobała mi się bardziej ale shhh....
A i zapomniałabym
SZCZĘŚLIWYCH WALENTYNEK
a dla tych, którzy ich nie obchodzą (tak jak ja): DOBREGO FILMU, CIEPŁEGO KAKAO I SMACZNEJ PIZZY 
♥♥♥♥