piątek, 15 lutego 2013

Liebster Award 3 część III...

Haha, pewnie was już nudzą te historyjki ale dla mnie to jest fajniejszy sposób odpowiedzenia na nominacje, a nie takie suche odpowiedzi, których pewnie i tak nikt nie czyta xxd

Dziś pytania od Ady i Darii z bloga http://historia-pewnej-koszulki-w-paski.blogspot.com/
Zaczynajmy....
~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~
"A gdy księżyc ukazał się na samym środku nieba, zaprzestali zabawy i otoczyli mnie ciasnym kółkiem. Na środek wystąpiła wróżka, która spotkałam na samym początku i przemówiła do mnie:
- gdy księżyc już wzniesie swe oblicze nad obłoki
i ukaże nam pełen swój blask,
czas do domu dla tych,
którzy nie są spośród nas.
Po czym pstryknęła palcami..."

I nagle znalazłam się w tłumnym holu. Już nie miałam na sobie wróżkowego stroju, moje włosy powróciły do normalnego stanu, a ja... byłam oszołomiona. Tak szybko przenieść się z jednego świata do drugiego. A co gdybym wybrała si-fi? - zaczęłam się zastanawiać ale potrząsnęłam głową. 
W ręce trzymałam formularz zgłoszeniowy do castingu do... Nie uwierzycie! Do X Factora! 
Ale ale chwila moment.
"Co jeżeli to sen?" Chcąc się upewnić mocno uszczypnęłam się w rękę ale oprócz bólu nic mi to nie dało. "Czyli, że niby zamierzałam wziąć udział w XF? Haha to chyba jakiś żart, przecież ja nawet śpiewać nie umiem." Już chciałam się wycofać gdy zostałam wepchnięta do małego pokoju, z biurkiem na środku i dwoma krzesłami. A naprzeciwko mnie stał... O ŻESZ JA PIER***Ę TO SIMON COWEL! Już miałam zemdleć ale jakoś się powstrzymałam. Jezu! Przeciez to on jest tym, dzięki któremu 1D jest teraz kimś :D
Simon tylko wskazał na krzesło i sam usiadł po drugiej stronie dębowego mebla. Na "miękkich" kolanach jakoś podeszłam i także usiadłam. Dobra przynajmniej się nie wywalę.
- Mogę pani formularz? - zapytał Simon. Podałam mu niepewnie kartki.
- Ale chwila, ma pani niewypełnione kilka pól.
- Co? Jak to? - zapytałam.
- Nooo normalnie. Nie wpisałaś odpowiedzi w niektórych polach. - powiedział a ja sie zaczerwieniłam ze wstydu - Dobra zaraz to naprawimy. Ile masz plakatów chłopaków?
Aha.. dobra, to pytanie nie jest normalne, ale już dziwniejsze rzeczy mnie spotykały.
- No wiec, mam dużo plakatów Justina Biebera, kilka Ed'a Sheerana, Linkin Park, Taylora Launtera, BTR... - zaczęłam wymieniać ale on sie na mnie dziwnie spojrzał. Czemu wszyscy się na mnie dziwnie patrzą?
- Bardziej chodziło mi o 1D ... - rzekł.
- Aaaa, to tak z półtora ściany, plus kilka zdjeć - odpowiedziałam. "No jasne teraz patrz sie na mnie jak na psychofankę"
- Lubisz kakao?
- No jasne. W postaci sypkiej i zalanej mlekiem - uśmiechnęłam się.
- Z tego co widzę, to jestes z Polski. Co byś zrobiła gdyby One Direction przyjechało do Polski?
- A mają to w planach?! - wymsknęło mi się.
- Na razie nie mogę nic zdradzić - Simon uśmiechnął się tajemniczo.
- No to tak: poszłabym na ich koncert - powiedziałam do niego, a w myślach dodałam jeszcze "wymusiła na nioch kilka autografów, follow na twitterze, dodanie do znajomych na fejsie, buziaka, a jakby czegoś nie zrobili top prosto do szafy z nimi i o chlebie i wodzie.
Tak, dobrze, że tego nie słyszał bo by tam nigdy nie zagrali.
- Dobrze, to następne pytanie: Jaka była najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłaś?
- No to ten, wysmarowałam sobie twarz fioletem, bo pomyliłam opakowania od buteleczek... zresztą niewazne (to jest realna sytuacja z wczoraj, WIECIE JAK CIĘŻKO TO ZMYĆ?) - super teraz sie będzie ze mnie śmiał. hahaha, ale to cholerstwo nie chcialo zejść.... Ej on się nie śmieje? Uuuu, powazny Pan Cowel. Nie no, nieźle.
- Lubisz Swedish House Mafia? (bo ja kocham hahaha :P) - ej mi się wydawało czy słyszałam tez śmiech? o.0 dziwne, dziwne... no ale odpowiem. przeciez nie będę go w niepewności trzymała. 
- Podobają mi się ich piosenki a co do osób które tam śpiewają, to nawet nie wiem jak wygladają xd 
- Dobrze - powiedział i coś tam sobie zanotował - A gdybyś mogła być zwierzęciem to jakim byś chciała być?
- Co wyście się tak na te zwierzęta uparły? - wymruczałam do siebie pod nosem.
- Przepraszam, co mówiłaś? - zapytał mierząc mnie wzrokiem.
- Że byłabym ptakiem, bo sra tam gdzie mu sie podoba - no wybaczcie słownictwo, ale ten gościu już mnie wkurza. Ciekawe ile jeszcze pytań w tym formularzu zostało -.-
- Który z chłopaków ma najładniejsze oczęta? - zapytał a ja tym razem (doceńcie trud myslenia) wywnioskowałam, ze musi chodzić o 1D.
- Nie wiem, myślę że LouHarrNiZayLi - odpowiedziałam na jednym wdechu - Wszyscy mają wyjatkowe oczy. Każde piękne na swój sposób.
- Jaki jeden prezent chciałabyś dac chłopakom na rocznice? - on aż tak bardzo kocha 1D? Człowieku dorośnij! - miałam ochote do niego krzyknąć ale przecież jak chcę brać udział w programie to nie mogę podskakiwać jurorowi.
- Coś takiego ----> tylko że na połączonych flagach UK i Irlandii. (sama to robiłam xd przypatrzcie się specjalnym znaczeniom :D)
- O ładne, ale skąd masz to przy sobie?
- Zawsze noszę. nie moja wina, ze mam bardzo pojemne kieszenie. Mam jeszcze lokówke, batona, lakier do włosów, zeszyt, płytę UAN - zaczęłam po kolei wyjmować przedmioty i układać je na stoliku pomiędzy nami.
- Dobra, dobra starczy - zastopował mnie Simon gdy akurat zaczęłam się rozkręcać. No żal.
- Następne pytanie: Pijesz? Palisz? Ćpasz? - już się ucieszyłam, ze będzie normalne pytanie, a tu - a może Ed Sheeran?
- Cztery razy tak - odpowiedziałam, a później rozwinęłam myśl - piję herbatę i kakałko, palę świeczki, ćpam  twittera i Ed Sheeran to już *_* - no ta emotka powinna posłużyć za wyjaśnienie.
- Lubisz El, Perrie, Danielle.
- Średnio, nic do niej nie mam, kocham - zwięźle i na temat xd
- I ostatnie  Sprechasz po niemiecku?
- Ja, ich spreche Deutsch sehr gut. - odpowiedziałam płynnie. Taak, dwa lata nauki i już tyle potrafię powiedzieć xd Możecie być ze mnie dumne :DD
- Dobrze, to formularz już w całości wypełniony i chyba możesz ruszać na scenę. Jaką piosenkę nam zaśpiewasz?
- Jaaa,,, eeee.... nie wiem - zaczerwieniłam się i spuściłam wzrok na podłogę. W sumie bardzo ładne drewniane panele.
Na szczęście nie musiałam się długo zastanawiać, bo ...
_____________________________________________
I pojawia sie kolejna część :D Widzę, że zaciekawiło was to (?). Ta taka nudna, bo nie miałam pomsyłu, ale postaram się bardziej, przy następnej nominacji. xd
Jak chcecie jeszcze jedną taką historyjkę, to w spisie treści poszukajcie pierwszej Liebster Award :D Z tamtą przygodą się zabawicie :DD 

czwartek, 14 lutego 2013

Liebster Award 3 część II...

Dziś odpowiedzi na pytania od El Mo z bloga http://my-new-best-friends-1d.blogspot.com/ xd
Zasady były, więc od razu przejdźmy do rzeczy xd
Przed wami dalsza część histroyjki....

(...) "Wolisz opowiadania fantasy czy może science-fiction?" - Fantasy - odpowiedziałam przekraczając taflę portalu....(..)
Nie uwierzycie ale po chwili wywaliło mnie na drugą stronę. Omg! Co ta ma niby być?
Przede mną rozpościerał się mniej więcej taki widok: tajemniczy las, dobrze oświetlony kolorowymi lampionami zawieszonymi na drzewach, z dala dobiegały czyjeś śmiechy, śpiew, ale nagle obok mnie jak spod ziemi wyrosła.. wróżka! 
- Gdzie ja jestem?! - zapytałam sie jej. Niby po poprzedniej przygodzie nie powinnam się już niczemu dziwić ale mała istota ze skrzydłami? Kto by nie wywalił gał na wierzch na jej widok?
- Jesteś w naszej krainie - powiedziała. miała łagodny, uspokajający głos.
- A jak ta kraina się nazywa?
- Nie ma nazwy. Każdy nazywa ją jak chce.
- Dobra, a co ja tu robię?
- To jest kolejna część gry. Sama wybrałaś fantasy - powiedziała wróżka uśmiechając się. 
- Czyli, że gdybym wybrała science-fiction, to bym się przeniosła do innej rzeczywistosci? - zapytałam zmieszana.
- Dokładnie. A teraz nie przeciągając zajmijmy się dopracowaniem Twojej postaci. Juz masz nasze ciuchy, wygląd, tylko Twoje włosy... - zaczęła wróżka.
- Co? - dopiero teraz spojrzałam na siebie i zdałam sobie sprawę, że mam ciało wróżki, strój i nawet długie uszy elfa. Zaskoczylo mnie to, ale jakoś przełknęłam tą informację.
- Dobra, bierzmy się za szczegóły. Na jaki nietypowy kolor przefarbowałabyś sobie włosy? - zapytała mnie ta istota.
- Morski - odpowiedziałam pewnie. I po chwili wróżka podała mi małe lusterko w którym mogłam zobaczyć swoje odbicie. (zdjecie xd)
- A teraz leć za mną - powiedziała i wzbiła się w powietrze.
- jak to leć? Przeciez ja nie potrafię! - krzyknęłam za nią, gdy zaczęła się oddalać. 
- Użyj skrzydeł - usłyszałam w odpowiedzi. I już po chwili leciałam za nią. Zbliżałyśmy się do źródła tych rozmów i śpiewu, o którym wspomniałam już wcześniej. Okazało się, że na polanie, przy ognisku zebrało się całe leśne towarzystwo. Wróżki i wróżkowie. W kolorowych strojach i z pucharami wina w ręce. Także usiadłam przy ognisku, a oni nawet się nie witając zaczęli zadawać mi pytania.
- Co byś zrobiła, gdyby ktoś zaczał hejtować Twojego bloga? - usłyszałam od kogoś w różowych włosach.
- Nie wiem, chyba bym zablokowała tą osobę. Gdyby zdarzyło się jej to raz to nie byłoby kłopotu. Rozumiem, ze kazdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Ale gdyby ta osoba robiła to nieustannie, to by oznaczało, ze robi to specjalnie. Przeciez jak jej się nie podoba, to nie musi tu wchodzić - odpowiedziałam na jednym wdechu. Zaraz zadali mi następne pytanie.
- Jakie jet Twoje ulubione zwierzę?
- Domowe - pies, dzikie - tygrys.
- Czy chciałabyś założyć jeszcze inne blogi z opowiadaniami?
- Na razie prowadzę dwa, ale mam plan na jeszcze kilka opowiadań. Przynajmniej na ogólny zarys akcji i ich rozpoczęcie. Jak tylko skończę któregoś bloga, albo znajdę więcej czasu to zabieram się za opowiadanie z Niallerkiem, które obiecałam siostrze :D
- jaki jest Twój ulubiony przedmiot w szkole?
- Ławka bo się mogę na niej wyspać - odpowiedziałam a wszyscy zgromadzeni dziwnie się na mnie spojrzeli - Aaaa chodzi wam, o lekcje.. to angielski i polski!
Ci ludzie... tfu! wróżkowie nie znają się chyba na żartach. 
- A jaka jest Twoja reakcja gdy oglądasz zdjęcia z dawnych czasów? - o matko! Jacy ciekawscy!
- No to zazwyczaj nie oglądam xd A jak już to się śmieję z siebie a za niektóre fotki się wstydzę :D
- Od jak dawna lubisz One Direction?- taa, to teraz na ten temat zejdzie... swoją droga skąd onie o tym wiedzą? 0.o
- Tak nie wiem dokładnie. Myślę, że w marcu będzie rok. Albo w kwietniu? Nie wiem sama ale coś koło tego. :D
- Co byś zrobiła gdyby nagle do twojego domu wpadła jakas gwiazda, którą ubóstwiasz i prosiła cię o autograf? - no, no, rozkręcili się w pytaniach xd
- A co załatwicie mi to? - zaśmiałam się.
- Się zobaczy xd
- No, zapewne trudno byłoby mi opanowac emocję. Ale dałabym jej ten autograf (niech zna moją dobroć) a później próbowałabym porozmawiać, zmusić do follownięcia mnie na tt, wzięłabym od niej autograf. A jak byłaby niegrzeczna to zamknęłabym w szafie xxd - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Jestes trochę straszna - powiedziała wróżka z którą tu przyleciałam - Czekolada czy żelki?
- Czekolada - odpowiedziałam, a przede mną pojawił się goracy napój. No nie o taką czekoladę mi dokładnie chodziło ale tez jest pycha. Wzięłam kubek w ręce i napiłam się ostrożnie pić, ale przerwali mi kolejnym pytaniem:
- jaki masz kolor oczu? 
- Niezidentyfikowany - odpowiedziałam - pomieszany piwny z zielonym i brązem.
- Dziwne, u nas nie ma takich oczu - wszyscy wydawali sie tym zdziwieni i zaczęli przypatrywać się moim  tęczówkom. Po chwili padło kolejne pytanie:
- Ile razy byłas za granicą i gdzie? - to było trochę dziwne, bo niby skąd oni mogą wiedzieć o Ziemi?
- No to byłam nigdzie i zero razy. Dzisiaj jestem pierwszy raz, tutaj, u was w ... - nie dokończyłam bo nie znałam przecież nazwy miejsca, nazwy tej krainy. 
- w...? - zapytała wróżka w niebieskich włosach siedząca koło mnie.
- no w tej krainie - miałam nadzieję, że jakoś wybrnęłam. Okazało się, ze nie mieli więcej pytań i zaczęliśmy sie bawić, spiewać, tańczyć, wygłupiać. Okazało się, że są naprawdę mili. A gdy księżyc ukazał się na samym środku nieba, zaprzestali zabawy i otoczyli mnie ciasnym kółkiem. Na srodek wystąpiła wróżka, która spotkałam na samym początku i przemówiła do mnie:
- gdy księżyc już wzniesie swe oblicze nad obłoki
 i ukaże nam pełen swój blask,
 czas do domu dla tych,
 którzy nie sa spośród nas.

Po czym pstryknęła palcami...
_________________________________________
No i kolejna nominacja przyjeta i odpowiedziana (?). Nieważne zresztą xd zostały jeszcze dwie :D
Jak wam się podobają dotychczasowe historyjki? Śmiało możecie mi napisać. Ta poprzednia podobała mi się bardziej ale shhh....
A i zapomniałabym
SZCZĘŚLIWYCH WALENTYNEK
a dla tych, którzy ich nie obchodzą (tak jak ja): DOBREGO FILMU, CIEPŁEGO KAKAO I SMACZNEJ PIZZY 
♥♥♥♥

Rozdział XXI część II „Bruneta w tak krótkim czasie zawładnęła jego sercem, robiąc sobie tam miejsce na długi okres czasu, może nawet… na zawsze.”


24 dzień wakacji

- A ja myślę, że mam prawo z nim pogadać – głos łudząco podobny do…
- Eleonor – wyszeptał Louis patrząc na gościa stojącego w drzwiach.
- No ja, a kto inny? – stwierdziła dziewczyna – O! Widzę, że urządziliście sobie wieczór filmowy. Ale nie przyszłam tu dlatego.
- Nie? To co jest powodem twojej wizyty? – zapytał kulturalnie Liam, próbując nie pokazywać jaki jest wkurzony.
- Chciałam…

- Chciałam przeprosić – powiedziała cicho.
- Co zrobić? Czy ja się przesłyszałem? – zapytał sarkastycznie Harry.
- Chciałam was przeprosić – powiedziała Eleonor już głośniej i pewniej – a w szczególności Ciebie Anabell – tu popatrzyła się na brunetkę, którą Loczek zasłonił ciałem. Tak jakby bał się, że może jej się coś stać.
- A-ale dlaczego? – zapytała zdziwiona Bella – dlaczego dopiero teraz? Po tym wszystkim…
- Wiem, że zachowywałam się w stosunku do Ciebie jak ostatnia suka ale ja po prostu byłam strasznie zazdrosna o Louisa. Bałam się, że możesz chcieć czegoś więcej niż przyjaźni, bałam się, że on może chcieć czegoś więcej od Ciebie – zaczęła ale w tym momencie przerwał jej Lou:
- Serio? Naprawdę zrobiłaś to wszystko tylko z chorej zazdrości?
 - Czekaj – przerwał mu Liam – Daj jej dokończyć.
- Dzięki – uśmiechnęła się El w jego stronę i kontynuowała – Tak, przyznaję, byłam o Ciebie cholernie zazdrosna. Was chłopcy też przepraszam, czasami moje zachowanie było naprawdę dziwne i … Powiedzmy, że się wstydzę za siebie. I ty Dan, nawet nie wiesz jak bardzo żałuję niektórych czynów i słów. Zrozumiałam, że Louis dla mnie wiele znaczy. Czułam się bez niego niekompletna. I zdałam sobie sprawę, że musze wreszcie nauczyć się nim dzielić. Za dużo razy nie pozwalałam mu z wami wychodzić, czy kontrolowałam go.
- Prawda – przerwał jej Niall – Nawet na piątkowe kręgle nie mógł z nami wychodzić.
- Wiem i żałuję. Zrozumiałam kilka spraw. Poczyniłam tez kilka kroków abyście uwierzyli w moje intencje. Wam chłopcy zarezerwowałam całą kręgielnię, z pełną obsługą na jutrzejszy, calutki dzień. A wam dziewczyny… Co powiecie na udział w pokazie dla Stelli McCartney? – El uśmiechnęła się zachęcająco w stronę Danielle i Belli.
- No nie wiem… - zaczęła sceptycznie dziewczyna Liama.
- A kiedy to jest? – Bella była podekscytowana taką możliwością. Niespełnione marzenia z dzieciństwa o zostaniu modelką miały szansę choć na chwilę się urzeczywistnić.
- W ten piątek.
- Jak udało ci się to załatwić? – spytała Dan.
- Nie musiałam jej nawet zbytnio przekonywać. Pokazałam jej wasze zdjęcia i sama stwierdziła, że idealnie nadajecie się do pokazu.
- Naprawdę?! Sama Stella McCartney powiedziała, że mogę wziąć udział w jej pokazie? – wykrzyknęła podekscytowana Bella i już nie ukrywała radości.
- Louis, możemy porozmawiać? – zapytała niepewnie Eleonor, a chłopak pokiwał głową i wskazał na drzwi tarasu. Po chwili wyszli, dając reszcie chwilę do dyskusji.
- No, no nieźle – stwierdził jako pierwszy Niall.
 - Nie spodziewałem się tego. Myślałem, że usunie się z naszego życia i przestanie w nim mieszać. – westchnął zrezygnowany Liam.
- Ej, Liaś, nie smuć się. A co jeżeli ona naprawdę coś zrozumiała? Może szczerze to mówiła – wtrąciła Bella.
- Oj kochanie – powiedział Harry przytulając ją i całując w czubek głowy.
- Co?
- Jakaś ty naiwna.
- Po prostu staram się znaleźć tą lepszą stronę sytuacji, a nie być pesymistką. Wy już odgrywacie tą rolę.
- Taaa, a tak naprawdę. Powiedz no, przekupiła cię tym pokazem u Stelli, co?
- Od razu przekupiła, zjednała sobie moją przychylność, ale tylko do tego, żebym z nią rozmawiała. Przecież nie zostaniemy Best friends foreveh, nie? Aż tak głupia to ja nie jestem, i nie zamierzam ryzykować, że znów powtórzy się ta sytuacja z wcześniej – na samo wspomnienie w oczach dziewczyny pojawiły się łzy. Harry przytulił ja mocniej. Nie lubił patrzeć na jej smutek. Bruneta w tak krótkim czasie zawładnęła jego sercem, robiąc sobie tam miejsce na długi okres czasu, może nawet… na zawsze.
- Mam nadzieję, że teraz nic nie wymyśliła głupiego, bo jeżeli tak to przyrzekam, że ją zniszczę. Nie powinno to być takie trudne – zaśmiał się Niall zacierając ręce. Wyglądał jak mały chochlik szykujący się, aby wywinąć komuś nieprzyjemny kawał.
- Przesadzacie, może ona naprawdę się zmieniła. Dajcie jej najpierw szansę – powiedział Zayn. Bella i Danielle najpierw spojrzały się na niego, a później wymieniły przeciągłe spojrzenie między sobą. To mają kolejny temat do rozmowy.
- Musze to jakoś przetrawić. Takie wydarzenia nie zdarzają się codziennie. I jeszcze, nie mogę uwierzyć, że ona naprawdę nas przeprosiła – Liam wymówił to słowo, jakby było to naprawdę coś niezwykłego ze strony El.
- To aż takie dziwne? – zapytała nic niewiedząca Bella.
- No wiesz, nigdy z jej ust nie padło takie słowo, przynajmniej nie w mojej, naszej obecności – odpowiedział jej Daddy.
- Idziemy dalej oglądać ten film? Musze to przemyśleć – zapytał, a raczej tylko pragnął powiadomić kumpli i dziewczyny o swoich zamiarach, bo od razu po swoich słowach udał się do salonu, rozłożył na kanapie i zaczął zajadać się popcornem.
- Wy idźcie – powiedziała Danielle – My z Bellą musimy jeszcze obgadać ten pokaz. Będziemy w kuchni! – rzuciła wpychając Anabell do pomieszczenia i zamykając drzwi.
- Ej! No nie musisz od razu tak ostro – zaśmiała się brunetka.
- Haha, no sorki.
- Dobra chyba nawet nie musze domyślać się, o czym chciałaś pogadać. Na początek mam pytanie. Bierzemy udział w tym pokazie?
- BierzeMY?
- No tak, raczej sama nie pójdę. Pomyśl no czasem xd
- Widzę jak się tym jarasz. Chyba nie mogę odmówić. U samej Stelli – rozmarzyła się Danielle.
- haha, daj spokój. Ty jakbyś chciała to nawet mogłabyś chodzić na wybiegach dla Channel.
- Taa, to żeś dowaliła hahahahahahaha.
- Uważaj, bo się jeszcze przewrócisz.
- Oj no nie obrażaj się. Po prostu przeceniasz mnie.
- Niby dlaczego? Z takim ciałem mogłabyś być profesjonalną modelką, która zawładnęłaby Paryżem, Nowym Jorkiem, i tymi wszystkimi „stolicami” mody – powiedziała Bella poważnie.
- Ale nie z twarzą. Haha. Nie a tak na serio, to do tego zawodu trzeba mieć jeszcze odpowiednią osobowość i twardy charakter. Ja bym na przykład nie zniosła dużej ilości krytyki. Wiesz jak często płakałam przez hejtujace mnie Directionerki? – na samo wspomnienie w oczach Danielle pojawiły się łzy. Anabell bez słowa podeszła do niej i ja przytuliła.
- Ej one się nie znają. My cię kochamy.
- Wiem, ale ciężko jest patrzeć na takie rzeczy.
- Hej, będzie okej. Nie płacz.
- Przepraszam, że się rozkeliłam.
- Każdemu się zdarza.
- Dobra to chyba wiem co chcesz wiedzieć – powiedziała Danielle.
- No, dlaczego Zayn, za każdym razem tak broni Eleonor? Wtedy jak się nade mną znęcała tez był po jej stronie i nie chciał przyjąć do wiadomości, że jest tą „złą”.
- Nie wiem dokładnie dlaczego taki jest ale mam pewne podejrzenia – zaczęła tajemniczo Dan.
- Hmmm… rozwiń tę myśl – Bella przysunęła się do niej nadstawiając ucho.
- Myślę, że on się podkochuje w Elce. Już raz ich przyłapałam na lizaniu się na imprezie.
- Cooo?! To chyba za dużo rewelacji dla mnie jak na jeden dzień.
- Chodź do salonu. Może już wrócili.
Dziewczyny wyszły z kuchni, ale w salonie byli tylko chłopcy. Oglądali jakiś mecz. Bella i Dan usiadły obok nich i oddały się rozmyślaniom na temat dzisiejszego dnia.

~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~~~~~
- Louis, ja przepraszam – zaczęła Eleonor gdy zamknęły się za nimi drzwi tarasu.
- Czemu mi to robiłaś? – zapytał paskowany.
- Bo byłam cholernie zazdrosna. Myślałam że nie wiem, poczujesz coś do Belli.
- Wiesz, że nacierpiała się przez ciebie cholernie?
- Wiem i dlatego spróbuje jej to jakoś wynagrodzić. Louis ja naprawdę przemyślałam kilka spraw i wyciągnęłam z tego wnioski. Kocham cię – wyszeptała delikatnie, przytulając swoją dłoń do jego policzka.
- Ja-ja też cię kocham. Nawet nie wiesz jak złamałaś mi serce swoim zachowaniem – powiedział brunet patrząc w jej oczy.
- Jeszcze raz przepraszam.
- Już spokojnie. Cieszę się, że zrozumiałaś swój błąd – chłopak wstał i mocno ja przytulił.
 – Tęskniłam za tobą.
- Uwierz mi, ja bardziej. Świadomość, że nie mogę cię dotknąć czy pocałować doprowadzała mnie do szaleństwa.
- Wiesz… teraz możemy to nadrobić – Eleonor uśmiechnęła się zawadiacko i przyssała do Lou. Chłopak przez chwile stał jak sparaliżowany ale po chwili się zreflektował.
~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~

- Dobra ja już się będę zbierała – powiedziała Anabell wstając z krzesła.
- Odwiozę cię – Harry od razu podniósł się z kanapy. Ubrali się, pożegnali ze wszystkimi i wsiedli do wozu Loczka. Droga z początku przebiegała w kompletnej ciszy ale przerwał ja Harry:
- Jak się z tym czujesz?
- Z czym? – zapytała wyrwana z rozmyślań Bella.
- Z tą sytuacja, z Eleonor.
- sama nie wiem. Jeszcze to do mnie chyba w pełni nie dociera. Pewnie jutro obudze się i będę miała odpowiedź na Twoje pytanie, ale dzisiaj dużo się wydarzyło. Czuję, że mój mózg nie chce przetwarzać dodatkowych porcji informacji. Jaram się tym pokazem u Stelli.
- Weźmiesz w nim udział?
- Tak, ale tylko z Danielle. Chce spełnić marzenie z dzieciństwa. Chyba się nie gniewasz? – właśnie zaparkowali pod domem dziewczyny.
- Nie no coś ty. Po prostu się boję.
- Czego?
- Że El coś wykręci.
- Daj jej na razie szansę.
- postaram się. A teraz idź już bo zaraz mi w aucie zaśniesz.
- Pa – powiedziała Bella i już chciała wychodzić gdy Harry złapał ją lekko za nadgarstek.
- Co się stało? – zapytała.
- Nie zapomniałaś o czymś? – uśmiechnął się loczek.
- Teraz to ty się czepiasz – powiedziała i wpiła się w jego wargi, rozkoszując się pocałunkiem.

23.07.2012r, poniedziałek, dom, noc
    Najdłuższy dzień w moim życiu…
___________________________________________
Musze powiedzieć, ze naprawdę mnie zmotywowaliście xd
Eleonor jako dobra i miła osoba. jak wam sie podoba taka wersja? Na razie dajcie sie nacieszyć Louisowi szczęściem i nie wymagajcie ode mnie żeby zerwali. Wszystko zepsuje się w swoim czasie :D Kolejny rozdział w weekend xoxo
Rozdział dla Forever Young :]
właśnie chciałabym was jeszcze zaprosić na mojego bloga z imaginami ---> http://onedirection--imaginy.blogspot.com/
WOW to juz 7 tysięcy wejść <333 
Komentujcie <3333 

wtorek, 12 lutego 2013

Liebster Award 3 część I

Wow, otrzymałam 4 kolejne nominejszyn :D Jesteście niesamowite xoxo
Dobra, a wiec jeszcze raz...

Zasady: Osoba nominowana odpowiada na pytania zadane przez nominującego. Następnie sama nominuje 11 blogów i zadaje 11 pytań. Nie możesz nominować bloga, od którego masz nominację.

Postanowiłam, że odpowiem w formie takich historyjek itp. mam nadzieję, że czytając bedziecie się bawić tak jak ja przy pisaniu xd

Od: Nefelle z bloga http://loading--please-wait.blogspot.com/
Szłam sobie właśnie do salonu, gdy na podłodze spostrzegłam małą karteczkę przewiązaną czerwoną wstążką. Mimo wszechobecnego bałaganu zawsze panującego w domu chłopców, taki "śmieć" był trochę dziwny. Postanowiłam go podnieść. Rozwinęłam mały liścik, na którym ktoś nakreślił: "Jak często się nudzisz?" 
- haha, to jakieś jaja? Nudzę sie na przykład w tej chwili - powiedziałam sama do siebie i spojrzałam na karteczkę, jakby miała dać mi jakąś odpowiedź. O dziwo dała. Pojawił się na niej napis:"To bardzo dobrze się składa, bo mam dla ciebie grę"
- Dobra kartko zaciekawiłaś mnie.
"Bardzo się cieszę. Podążaj za znakami i odpowiadaj na pytania" 
Dobra ta kartka jest baaaardzo dziwna. Mimo tego postanowiłam podążyć za jej radą. Może to będzię coś ciekawego? na ścianie nagle pokazała się wielka migająca na czerwono strzałka pokazująca, abym wysżła z domu. Zamknęłam drzwi i na schodkach znalazłam kolejną karteczkę. "Jak byś chciała się nazywać?" 
- Najlepiej Horan - odpowiedziałam w pustą przestrzeń, a na kartce od razu pojawiła sie odpowiedź "Haha, zobaczymy, może da się zrobić xd" 
- gdzie teraz? - zapytałam patrząc się na ten kawałek papieru. Na chodniku pojawiła sie strzałka z napisem 100k. Czyżby 100 kroków? - pomyślałam i ruszyłam przed siebie odliczając. Po kilku minutach stałam przed agencją mieszkaniową, gdzie znalazłam kolejny skrawek papieru "Gdzie chciałabyś mieszkać?". 
-Na stałe w Londynie - powiedziałam w przestrzeń ale wiedziałam, że kartka mi odpowie. "To wynajmnj sobie dom, albo kup. Kasę masz" Mam kasę? Taa to chyba jakiś żart. Przecież nie stać mnie. - pomyślałam i przezornie złapałam sie za kieszeń, w której była.... Nie uwierzycie! Czarna karta American Express.
- C-co to ma być? - zapytałam zdziwiona. "Pin to 785402. Idź spełnij marzenie." Nie no spoko, jak dają to się nie obraże. mam tylko nadzieję, że to nie okaze się jakimś gównem które jest falsyfikatem. Weszłam do agencji i wybrałam sobie ładny dom w bogatej dzielnicy.
Ładny nie? I blisko chłopców, właściwie tuż obok. Okazało się, że karta nie była żadną podróbą. To wszystko było prawdziwe. Wyszłam z budynku z kluczami w jednej ręce i kartką w drugiej. Byłam lekko oszołomiona. Na karteczce pojawiło sie kolejne pytanie "Wolisz koty, psy czy inne zwierzątko?"
- Psa.
"Więc idź za znakami" Poszłam za strzałką, która co chwila zmieniała kierunek. na ulicy mijało mnie wielu ludzi. dziwne, że nikt tego nie zauważył. Gdy znalazłam się chyba na miejscu, stałam przed wielkim centrum zoologicznym. Już wiedziałam co mam zrobić. Nie potrzebowałam pomocy kartki. Weszłam do środka ale żadne ze zwierząt... nie to że mi sie nie podobały, ale one miały tu za dobrze. postanowiłam udać się do schroniska i ofiarować dom, komuś, kto miał na niego mniejsze szanse. Znalazłam tam takiego słodkiego psiaka. Zakochałam sie w nim od razu. Na kartce pojawiło się "Puść go wolno. Zna drogę do domu. Nowego domu. Ty musisz isc dalej"
Choć niechętnie to pozwoliłam mu isc przed siebie. Mnie widocznie czekało coś jeszcze... Na chodniku leżała karteczka "jakim językiem chciałabyś władać najlepiej?" 
- No nie wiem. Chciałabym japońskim, żebym nie musiała czekać tak długo na tłumaczenia nowych odcinków anime. Innych języków prościej się nauczyć.
"Później przekonasz się czy zadziałało"
Cooo?! Do jasnej cholery nie wmawiajcie mi, ze umiem japoński! - pomyślałam. Nie miałam czasu sie nad tym dłużej zastanawiać, bo pojawiły się kolejne strzałki. Doszłam do budki z lodami gdzie znalazłam kartkę "Jaki lubisz smak lodów?"
-
Po jednej kulce miętowych, pistacjowych, truskawkowych, cytrynowych i arbuzowych poproszę - powiedziałam do gościa w budce. nie wiem jak tyle zjem.... Po chwili szłam nie wiadomo dokąd jedząc lody. "Jakie dzikie zwierzę lubisz najbardziej?" No tak, stałam przed zoo. Weszłam do środka i za rada kartki poszłam prosto do tygrysów. Nie wiem czemu ale pracownik tego zoo, zaprowadził mnie na wybieg dla nich. podeszły do mnie i zaczęły sie łasić. Jak do jasnej anielki dzikie tygrysy lizą mnie po rękach? 0.o Fajny mam sen. Spędziłam tam jakoś tak godzinkę, bo znów zaczęły się pojawiać znaki. Doszłam przed elegancką restaurację. Na kartce od zwierząt pojawiło się pytanie "Stolik nr 13 rezerwacja na nazwisko Horan". Idąc za rada skrawka papieru weszłam do środka, a kelnerka zaprowadziła mnie do danego stolika. Leżała na nim... zapewne domyślacie sie, że kartka papieru. "Jakie potrawy lubisz najbardziej?"
 Gdy podeszła do mnie kelnerka powiedziałam: Naleśniki z czekoladą poproszę.
Mówię wam, lepszych w życiu nie jadłam. Zapłaciłam kartą i wyszłam.Pojawiło się kolejne pytanie "Masz rodzeństwo?" Przed oczami stanął mi obraz przedstawiający moją siostrę i brata.
- Tak, mam - odpowiedziałam. "Fajnie. Przynajmniej nigdy się nie nudzisz. A teraz koniec wspomnień idziemy dalej!" Widać, że kartka bardzo uczuciowa. Tym razem znaki zaprowadziły mnie do lasu. ???? wtf? Znalazłam kolejną kartkę "Jakie jest twoje największe marzenie?"
- Byś po prostu szczęśliwą - odpowiedziałam pewnie. "obróć sie" Wykonałam polecenie i zobaczyłam portal, na którym było napisane "Wolisz opowiadania fantasy czy może science-fiction?"
- Fantasy - odpowiedziałam przekraczając taflę portalu....
_________________________________________
Następne odpowiedzi będą powiązane i pojawią się albo jeszcze dzisiaj albo jutro.
Kolejny rozdział jutro xd

sobota, 9 lutego 2013

XXI część I „Jak mnie nazwałaś? Ty-ty-ty parófko! Ja ci dam!”


24 dzień wakacji

23.07.2012r,poniedziałek, dom, popołudnie
I nadal mamy poniedziałek, jeszcze się nie skończył a ja już jestem mega zmęczona. Czuję jakby przez ten jeden dzień minęło kilka innych. Trochę dużo się wydarzyło, a to przecież jeszcze nie koniec. Mogę się założyć, że chłopcy coś odwalą jak do nich przyjdę. No cóż, są wariatami ale kochanymi wariatami. A mój największy i najulubieńszy wariat właśnie parkuje swój wypasiony wóz przed domem cioci. Lepiej już zacznę wychodzić, bo jak Mag go zobaczy to nie obejdzie się bez krępujących pytań, a wolę Hazzy nie stresować. Jeszcze by się przestraszył czy coś. Dobra już idę… Mam nadzieję, że nie wywiną nic poważnego. xd
~~~~~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~~~~~

- Wychodzę! – krzyknęła Anabell do cioci trzaskając drzwiami. Na ścieżce jeszcze poprawiała jeansową kurteczkę, którą założyła. Harry opierał się nonszlacko o swoją BMWicę, na której lakier aż lśnił. Na widok dziewczyny uśmiechnął się i otworzył dla niej drzwi od strony pasażera. Bella stała przez chwilę bez ruchu tylko się w niego wpatrując.
- Co się stało? – zapytał zdezorientowany Harry.
- Hmm, nie przywitałeś się – rzuciła z udawanym fochem.
- Oj skarbie – powiedział lokowaty i podszedł do swojej dziewczyny – Przepraszam – szepnął całując jej usta. Ich wargi ocierały się o siebie, a niewinne powitanie przeradzało się w coś bardziej namiętnego. Po chwili Bella oderwała się od niego z cichym sapnięciem.
- Co się stało? – wymruczał chłopak całując jej szyje.
- Harry – powiedziała lekko go od siebie odpychając – Jesteśmy na środku ulicy, przed moim domem, w którym pewnie moja ciocia stoi za oknem i patrzy co robimy.
- No też fakt – Loczek uśmiechnął się i cmoknął Bellę jeszcze raz w usta po czym wsiedli do samochodu.
15 minut później byli już pod domem chłopaków. Drzwi otworzyła Danielle.
- Hej – przywitała się z nowo przybyłymi.
- Siemaneczko – rzuciła Bella i rzuciła się dziewczynie na szyję.
- Aż tak tęskniłaś? – zaśmiała się Dani.
- No coś ty, ja? Wydaje ci się – uśmiechnęła się Anabell.
- Dobra, dobra ja i tak wiem swoje. Chodź do kuchni, pomożesz mi z jedzeniem.
- Oki.
Dziewczyny udały się do kuchni i zamknęły drzwi, aby Niall czasem nie wpadł i nie zabrał całych zapasów. Chłopcy byli w salonie i kłócili się o film. Liam chciał oglądać „Toy Story”, Niallowi było to w zasadzie obojętne, bo jak na razie zajmował się swoją paczką chipsów, Louis upierał się przy „Domu woskowych ciał”, Harry był za „Love Actually”, a Zayn próbował się stamtąd wydostać, ponieważ chłopcy wzięli go za bezstronnego sędziego, który ma zadecydować o filmie i teraz próbowali go przekonać do swoich racji.
- Dobra, a co z Perrie? – zapytała Anabell wkładając popcorn do mikrofali.
- Sama nie wiem. Od tamtej imprezy chyba nie gadała z Zaynem – powiedziała Danielle.
- Czemu?
- Z tego co wiem, to olał ją i poszedł balować sam, albo co gorsza, znalazł sobie inną laskę.
- On? Nie wiedziałam, że jest.. TAKI. Wyglądali na udaną parę.
- Ja też tak uważam, tylko, że jest jeden haczyk.
- Jaki?
- Nie, nie powinnam ci mówić – Dan pokręciła głową.
- No proszę, obiecuję, a nawet przyrzekam, że nikomu się nie wygadam – powiedziała Bella z poważną miną, kładąc prawą rękę na sercu i podnosząc lewą do góry, w geście przysięgi.
- Dobra, ale wiedz, że jeżeli to się wyda, to nie tylko ja czy ty będziemy mieć problemy.
- Nie wyda się.
- No więc, PerrieiZayntylkoudajążesąparąnapotrzebymediów – powiedziała szybko Dan.
- Yyyy, a tak w zwolnionym tempie się da?
- Perrie   i   Zayn   tylko   udają,  że   są   parą   na   potrzeby  mediów.
- Co?! Jak to?! – wykrzyknęła zdziwiona brunetka.
- Cśśś, jeszcze chłopcy nas usłyszą.
- Ok, ale dlaczego udają?
- Kazali im. Wszystko, żeby tylko zwiększyć zarobek i mieć więcej w kieszeni.
- Ale przecież, oni… Przecież Perrie wyglądała, zachowywała się jakby naprawdę coś do niego czuła.
- No właśnie tu jest problem. Ona się w nim naprawdę zakochała, a on? Nawet o tym nie wie. Może czegoś tam się domyśla, ale nie wie wszystkiego dokładnie. Na początku zachowywał się jakby naprawdę zależało mu na Perrie i ona myślała, że coś prawdziwego z tego wyniknie ale później się zepsuło. Gdy pojawiła się Eleonor, wszystko poszło się jebać. Ona zawsze wprowadza zamęt, gdy tylko ją widzisz, powinno włączać ci się ostrzegawcze światełko mówiące „Uwaga! Niebezpieczeństwo! Nie zbliżać się!” – powiedziała Danielle na jednym wdechu. Bella stała zdumiona i wpatrywała się w przyjaciółkę z otwartą buzią.
- C-co?! No to naprawdę… Nie spodziewałam się aż takich „rewelacji” – stwierdziła Anabell.
- Ale…
- Spokojnie, nikomu nie powiem – w tym momencie ich konwersacje przerwał krzyk głodnego Nialla. Dziewczyny opuściły więc kuchnię, aby zanieść głodnemu blondynkowi jedzenie. Zrobiły to naprawdę szybko, bowiem nikt nie chciał ryzykować życiem.
- Oj Nialler współczuję Twojej dziewczynie – powiedziała Anabell podając mu miskę z chipsami i mierzwiąc mu włosy.
- Czemu?
-  Bo nigdy cię odpowiednio nie nakarmi.
- Oj tam, najwyżej zamówimy codzienne dostawy z Nandos.
- Taaa, już widzę jak chętnie będą obsługiwać cię do samej śmierci.
- Bitch please! Do śmierci? Skarbie my jesteśmy forever Young, mnie będą obsługiwać ale ewentualnie do ICH  śmierci, a później i tak przyjdzie nowy personel.
- Czy ja wyczuwam u ciebie sarkazm, złotowłosa?
- Jak mnie nazwałaś? Ty-ty-ty parófko! Ja ci dam! Wyśmiewać się z moich włosów! Pewnie mi zazdrościsz! – krzyczał Niall rzucając w stronę Belli popcornem. Na to wstał ze swego miejsca szanowny pan Daddy Direction i ryknął swym melodyjnym głosem:
- ZAMKNĄĆ TWARZE! NO JA Z WAMI NIE WYTRZYMUJĘ!  - aż się posadzka zatrząsła ze strachu przed gniewem Liasia.
- Spokojnie kotku, jeszcze się nie przyzwyczaiłeś? – Danielle poklepała swojego chłopaka po ramieniu próbując go uspokoić. Chłopak na szczęście usiadł na kanapie mrucząc tylko pod nosem coś w stylu: „Zobaczysz kochanie, znajdę dla nas cichy dom. Albo wyciszę tu swój pokój i nie będę z niego wychodził. Taak, to dobry pomysł. I na przyszłość żadnych dzieci. Dzieci też hałasują. Mi wystarczy taki Tomlinson. Nim się będziesz mogła opiekować, przewijać karmić. Tak, to będzie idealne rozwiązanie.”
- To ogląądaaaamy teen fiiilmm? – powiedział przeciągle Zayn wchodząc do pokoju. Liam już wstawał z miejsca z zamiarem wydarcia się na mulata ale Dan go powstrzymała. Na szczęście, bo nie wiadomo co takiemu strzeli. Niby najspokojniejszy, najodpowiedzialniejszy ale wpływ pozostałej czwórki pozostawił trwałe ślady na jego psychice, tak, że teraz jest groźniejszy nawet od nich. I bardziej nieprzewidywalny.
No więc gdy wszyscy już zajęli miejsca ( Liam z Danielle na fotelu, kanapa została obstawiona przez (w kolejności) Louisa, Nialla i Zayna, a drugi fotel zajęli Harry i Anabell) film mógł się nareszcie rozpocząć. Okazało się, że w drodze kulturalnej konwersacji (czyt. Louis wszystkich przekupił) padło na „Dom woskowych ciał”. Bella gdy tylko zobaczyła tytuł stwierdziła po cichu coś w stylu „O żesz ja pierdole, znów będę mieć schizy” i już chciała wstać ale Harry pociągnął ją powrotem na swoje kolana i wymruczał jej do ucha „Nie bój się, ja przy tobie będę. Rycerz Harry cię obroni.”
No i wszyscy nareszcie w ciszy, przerywanej tylko odgłosami jedzonego popcornu, zapatrzyli się w ten boski wynalazek zwany telewizorem. Ciekawe czy osobie która to wynalazła dali Nobla? Jak nie, to zdecydowanie powinni. No bo gdzie oglądalibyśmy filmy, mecze, ulubione sitcomy? Przed czym wylewalibyśmy łzy czy śmiali się do rozpuku? No a wracając do naszej siódemki…
 Siedem osób siedzących na kanapie skupiało się na obrazie filmu. Zayn był lekko znudzony, bo efekty i makijaż były dla niego niewystarczająco straszne. Liam był zajęty „mizianiem się” z Danielle. Louis pochłaniał każdy szczegół i każdą poszczególną akcję, a Niall, cóż Niall pochłaniał kolejny popcorn. Harry co chwila uspokajał Anabell, ale gdy w głośniku rozległ się krzyk, dziewczyna podskoczyła, wstała z miejsca i ze słowami „Ja pierdole, zaraz na zawał zejdę!” wcisnęła się na kanapę między Niallera i Zayna. Miejsce koło głośników, które wybrał Harry, było chyba złym pomysłem. Po 10 minutach rozległ się dzwonek do drzwi. Nagły dźwięk sprawił, że każdy podskoczył.
- Kto by wpadał o tej porze? – powiedział Liam patrząc na zegarek. Była 20.
- Nie wiem – stwierdził Louis – ale jak chcesz to idź otwórz.
- Ja? Czemu ja?
- Jezu i znów problemy, ja otworzę – stwierdził dobrodusznie Zayn i podniósł się z kanapy. Podszedł do drzwi, a pozostali nasłuchiwali. Kilka kroków, szuranie, brzdęk kluczy, szczęk zamka i głośne:
- Co ty tutaj robisz?!
- A co? To już nie jestem tu mile widziana?
- Myślę, że Louis już ci to kiedyś powiedział – te słowa zachęciły wszystkich aby także ruszyli się pod drzwi wejściowe.
- A ja myślę, że mam prawo z nim pogadać – głos łudząco podobny do…
- Eleonor – wyszeptał Louis patrząc na gościa stojącego w drzwiach.
- No ja, a kto inny? – stwierdziła dziewczyna – O! Widzę, że urządziliście sobie wieczór filmowy. Ale nie przyszłam tu dlatego.
- Nie? To co jest powodem twojej wizyty? – zapytał kulturalnie Liam, próbując nie pokazywać jaki jest wkurzony.
- Chciałam…
_____________________________________________________
dobra jest kilka spraw.
1. mam ferie i biorę się za zmianę wyglądu i częstszego pisania.
2. w przeciągu trzech dni powinny się pojawić odpowiedzi z nominacji do Liebster Award.
3. zaczynam w końcu czytać wasze blogi wiec zostawcie najlepiej pod tym rozdziałem linki (najlepiej z komentarzem oceniającym dany rozdział xd)
4. NO WEŹCIE KOMENTUJCIE! ładnie proszę :D nie jestescie ani trochę ciekawi co bedzie dalej?


piątek, 25 stycznia 2013

Rozdział XX „MOJE DZIECIŃSTWO NIGDY SIĘ NIE SKONCZY WIĘC NIE MUSZĘ GO SOBIE PRZYPOMINAĆ.”

24 dzień wakacji

„- Widzisz – Bella wskazała kierunek w którym pobiegł chłopiec i odezwała się do Nialla – weź z niego przykład i sam zrób sobie coś do jedzenia.
Blondyn zrezygnowany ruszył w stronę kuchni, a Harry właśnie miał zamiar pocałować Bellę gdy z góry dobiegł ich głośny krzyk:
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!”
Dziewczyna spojrzała pytająco na Harrego i zgodnie powiedzieli:
- Tomlinson
Z góry zaczęły dobiegać dźwięki biegania i płaczu. Z kuchni wybiegł zdezorientowany Niall z kanapką w jednej ręce, a nożem w drugiej. Za blondynem stał Jackob z pytającym spojrzeniem. Wszyscy szybko pobiegli na górę. Loczek wziął małego na ręce, żeby nie zabił się na schodach. Na korytarzu, na piętrze słychać było lament  Louisa:
- Jak mogliście to zrobić?! Jak?!
Bella powoli uchyliła drzwi swojego pokoju i to co zobaczyli było naprawdę…

23.07.2012r, nadal poniedziałek, dom, południe
Haha to co zobaczyliśmy, haha było po prostu śmieszne. Do teraz, na samo wspomnienie tego widoku nie mogę powstrzymać śmiechu. No bo sami wyobraźcie sobie taką sytuację, ja to opiszę, a wy się wczujcie.
Weszliśmy do mojego pokoju, bo to stamtąd dochodziły krzyki i płacz Louisa. No cóż Pan Marchewka stał i przytulał się do ściany.  19-letni chłopak przytulający się do ściany ze łzami w oczach. Haha dziwny widok. Gdy tylko mnie zobaczył, podbiegł i złapał mnie za ramiona.
- Louis spokojnie, powiedz nam co się stało – próbowałam go uspokoić.
- Aleeeeeee!!! – Lou był cały roztrzęsiony.
- Ej stary uspokój się – powiedział Harry kładąc mu rękę na ramieniu.
- JAK. MAM. SIĘ. USPOKOIĆ. SKORO. MOJA. MARCHEWKA. WISI. TU. NA. ŚCIANIE.? – brunet wyraźnie zaakcentował każde słowo.
- Co? O Czym ty do mnie rozmawiasz? – zapytał Nialler z kanapką w ustach.
- Jak to o czym?! Spójrz na to! To jest zniewaga mojej fabLouisowej osoby! – BooBear wskazał ręką na ścianę do której chwile wcześniej się przytulał. Teraz zobaczyliśmy to co on.
- Czy Tobie naprawdę chodzi o tą naklejkę marchewki, która znajduje się na mojej ścianie? – zapytałam przybijając z twarzą face palma.
- Tak – odpowiedział Lou bardzo poważnym tonem, zakładając ręce w geście obrażenia – A niby o co miało mi chodzić?
- O matko, Louis, hahahahahahaha – Niall już tarzał się po podłodze ze śmiechu.
-Człowieku wiesz jak nas wystraszyłeś? – zapytał Hazza.
- A czy wy wiecie jak ja się przeraziłem, gdy zobaczyłem moje ukochane warzywo wiszące na ścianie?! Czy ono zasługuje na takie traktowanie?! Ona też ma uczucia! Wy, wy nieczuli ludzie! Mówisz, że to tylko marchewka, a może ona ma na imię Melisa, ma 3 małych marchewiątek i męża?!- Louis chodził po pokoju i wymachiwał rękoma krzycząc na nas przy okazji.
- Ty, ty na serio aż tak bardzo kochasz te warzywa? – zapytałam zupełnie zdezorientowana. Mimo ze byłam, a raczej nadal jestem Directionerką, to myślałam, że z tymi marchewkami to tylko żarty.
- A co? Nie wiesz tego? Taka z Ciebie Directioner? – zapytał z
przekąsem (wiecie, takim sarkastycznym tonem) – A poza tym to nie są „tylko” marchewki jak to ujęłaś. TO SĄ NAJWSPANIALSZE WARZYWACHODOWANE PRZEZ CZŁOWIEKA PRZY POMOCY NIEZASTĄPIONEJ MATKI ZIEMI I WUJKA DESZCZU.
- Taaa, i cioci nawozu – mruknęłam pod nosem.
- Coś ty powiedziała? – zapytał oburzony Louis.
- n..nic.
- Boo, daj Belli już spokój- stanął w mojej obronie Loczek i mocno mnie przytulił.
- Oj Hariet, jeszcze ty przeciwko mnie? – brunet opuścił mój pokój, zbiegł szybko schodami i wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Staliśmy wszyscy z szeroko otwartymi buziami. Gdyby szczęka górna i dolna nie były ze sobą połączone, to zapewne nie miałabym już dolnych zębów.

Ta akcja była dziwna, nie powiem. Ale już chwile później wszyscy leżeliśmy na podłodze ze śmiechu. A ja siedzę i wszystko szybko spisuje aby nie zapomnieć. Choć pewnie wyraz twarzy jaki miał Lou na długo pozostanie w mojej pamięci. Niby minęło już 15 minut ale Niall z Harrym nadal się śmieją.
~~~~~~~~~~~~~ ****** ~~~~~~~~~~~~

15 minut od tego wydarzenia Bella usłyszała skrzypnięcie frontowych drzwi.
- Hejjjo – w salonie pojawiła się uśmiechnięta głowa Louisa.
- yyy Hej – Ana przywitała się zdezorientowana. Przecież przed chwilą widziała jak chłopak wychodzi trzaskając drzwiami z taka siła, że o mało nie wypadły. Za brunetem weszli tez Zayn i Liam.
- Dobra mamy to! – krzyknął uradowany mulat.
- Co niby macie? – zapytał Niall.
- Wasze miny gdy Lou odstawiał przedstawienie, haha genialnie wyszliście – zaśmiał się Liam.
- Coooo? – Harry poderwał się z kanapy.
- Noooooooo – odpowiedział mu Loueh.
- Louis, a tak na serio. Co ci odwaliło? – powiedziała Bella.
- Mi? Ale to nawet nie był mój pomysł – tłumaczył się.
- Wiec czyj?
- No nasz.. Zayna, tak jego – wskazał na mulata.
- Mi? – tamten był zdziwiony – Przecież sam mówiłeś, że ci się nudzi i chcesz coś ciekawego zrobić.
- Louis.. – powiedział Harry.
- Co? – zapytał brunet.
- Gówno hahahahaha 1:0 dla mnie – dodał Niall.
- Haha – zaśmiała się Bella – A teraz mi w końcu może wytłumaczycie o co chodziło z tamta akcja, bo nie powiem, ale to było bardzo dziwne. Przestraszyłam się.
- No więc, Louis był ze tak powiem trochę znudzony i… - zaczął Liam – i wpadł na pomysł aby wam wykręcić numer. No wiesz, Twoja ciocia nas wpuściła rano i zamontowaliśmy w Twoim pokoju kamere żeby to nagrała.
- Coo?! Zamontowaliście w moim pokoju kamere? – wykrzyknęła Anabell siadając na kanapie i chowając twarz w dłoniach.
- No, no tak – przyznał Louis.
- Ale nie martw się, dopiero Louis włączył nagrywanie jak pobiegł na górę, wiec cokolwiek robiłaś rano w swoim pokoju to my o tym nie wiemy – powiedział Zayn poruszając brwiami.
- No, tylko byście spróbowali ja podglądać – Harry wstał z kanapy i zmierzył ich groźnym spojrzeniem.
- Aw Hazuś już się nie denerwuj – powiedziała delikatnie dziewczyna i odwróciła się do chłopaków z groźnym spojrzeniem – sama bym ich za to zabiła.
- Jaaaa chcę do zoooooooooo! – zaczął krzyczeć Jackob z kanapy. Widać, że już mu się trochę nudziła „rozmowa starszych”, której nie rozumiał do końca.
- Ale w zoo już byliśmy – powiedział Louis, któremu zmiana tematu była na rękę – Teraz chodźmy do Wesołego Miasteczka!
- Taak! Do wesołego miasteczka! – Jackob podskoczył zadowolony i zaczął biegać po salonie, udając, że jeździ autem. Wszyscy wybuchli śmiechem. Młody zatrzymał się przy kuzynce i spojrzał na nią spojrzeniem a la kot ze Shreka.
- No chyba nie mam wyboru i musze się zgodzić – powiedziała uśmiechnięta brunetka.
- Taak! – wykrzyknęła szóstka chłopaków i zaczęła skakać po salonie śpiewając cos w stylu: „Je je jeeeee jeje lalala”. W każdym razie nie dało się zidentyfikować słów piosenki.
- Dobra to dajcie mi 10 minut. Ogarnę się, wezmę kilka rzeczy i idziemy – rzuciła Anabell wbiegając po schodach do pokoju.
- Ok – odkrzyknęli chłopcy wygodnie rozwalając się na kanapach przed telewizorem.
Dziewczyna wbiegła do swojego pokoju i  szybko zaczęła przerzucać ciuchy znajdujące się w jej szafie. Chciała jak najszybciej zejść na dół, aby nie pomyśleli, ze potrzebuje kilku godzin na ogarniecie się. W końcu wybrała legginsy ze wzorem flagi brytyjskiej, kremową, luźną koszulkę na krótki rękaw, a po sprawdzeniu stanu pogody wyciągnęła jeszcze krótką jeansową kurteczkę z długimi rękawami. Chwyciła szybko brązową dużą (ale bez przesady xd) torbę na ramie i spakowała do niej najpotrzebniejsze rzeczy (czyt. Perfumy, błyszczyk, portfel, bluzę dla Jackoba na wypadek złej pogody, telefon, klucze i kilka innych drobiazgów). Szybko zbiegła na dół.
- Już jestem – powiedziała do 6 głów wlampiających się w telewizor na którym leciały pokemony.
- Ćććććć – szepnął Niall kładąc palec na ustach – nie widzisz, że oglądamy?
- Ej no, chłopaki, mieliśmy iść.
- Ććććć – wszyscy obrócili głowy brutalnie ją uciszając. Teraz zmuszona była usiąść na fotelu obok i poczekać aż te „głupie bajki” się skończą. Dopiero po 25 długich minutach zaczęła się końcowa piosenka.
- No już zbierajcie się – powiedziała Bella ale znów ja uciszyli.
- Jeszcze zapowiedź następnego odcinka – powiedział Liam.
- Co? – zaprotestowała ale usiadła spokojnie i wytrzymała jakoś następne 3 minuty.
- Dobra możemy iść – Zayn poderwał się z kanapy.
- No nareszcie – odparła brunetka.
- No weź się nie gniewaj – Harry mocno ja przytulił – Chcieliśmy sobie przypomnieć czasy dzieciństwa.
- Jak to przypomnieć?! – wydarł się Tomlinson.
- No normalnie.
- Bla bla bla – Louis zatkał uszy rękoma – MOJE DZIECIŃSTWO NIGDY SIĘ NIE SKONCZY WIĘC NIE MUSZĘ GO SOBIE PRZYPOMINAĆ.
- Dobra Lou nie odstawiaj scen, kamery są wyłączone – powiedziała Bella, a pasiasty wstał ze smutną minką i rzucił tylko:
- Nie znasz się.
Wszyscy w wesołych humorach skierowali się do drzwi, a później wsiedli do auta chłopaków. Zmieścić się tam w siedem osób było trochę ciężko, ale że ani Jackob ani Bella nie byli zbyt grubi, udało im się to. Po 15 minutach byli na parkingu przed wesołym miasteczkiem. Dzisiaj było tam tłoczno ale nie tak jak w weekendy. Zapłacili za bilety i przeszli przez bramę.
- To gdzie idziemy najpierw? – wykrzyknął Louis z wyszczerzem zamiast uśmiechu.
- Ze względu na młodego chyba odpuścimy sobie „niebezpieczne” atrakcje – powiedział Liam.
- Nie chłopaki, serio nie musicie z czegoś rezygnować tylko dlatego ze jestem tu z Jack’iem. Przecież możemy zostać i na was poczekać albo iść na coś innego – uśmiechnęła się Bella.
- Tak to nie ma, przyszliśmy tu razem wiec się nas nie pozbędziesz – uśmiechnął się Harry, a pozostała czwórka pokiwała głowami.
- To może najpierw na samochodziki? – zaproponował Niall. Wszyscy się zgodzili, wiec ruszyli na poszukiwanie platformy z pojazdami. Loczek wziął Jackoba na barana i biegał z nim wokół Belli i chłopaków. Mały cały czas się śmiał ciągnąc go za włosy. O dziwo Harremu nie przeszkadzało, ze ktoś niszczy jego fryzurę. Gdy doszli na miejsce Liam postanowił podzielić ich na pary w jakich usiądą w samochodzikach.
- To może Ja z Niallem, Harry z Zaynem, Louis jest tak dobrym kierowcą, że chyba może jechać sam, a Bella pojedzie z Jackobem – zaproponował.
- Nieee – zaprotestował Jackob – Ty naprawdę chcesz mnie wsadzić do jednego pojazdu z niedoświadczoną kobietą za kółkiem? – zapytał z wyrzutem.
- Ej no dzięki. A swoją drogą skąd ty znasz takie słowa? – powiedziała Bella.
- No bo jestem mądrym dzieckiem – odparł chłopczyk z uśmiechem.
- To ja mogę pojechać z Bellą – zgłosił się Harry.
- naprawdę kochanie? Zaryzykujesz jazdę  kobietą za kółkiem? Awww jak mi miło – powiedziała dziewczyna przesłodzonym tonem. Hazza tylko się na nią dziwnie spojrzał i zapytał z uśmiechem:
- A kto powiedział ze będziesz za kółkiem?
- Ja – wyszczerzyła się brunetka. Chłopak pocałował ją i powiedział:
- Może kiedy indziej.
- Ale ja chcę, no weź, proszę – Anabell zbliżyła się do niego i oplotła jego szyje swoimi ramionami – Proszę – wyszeptała w jego usta.
- UUUUUUUUUUU – zawyła reszta.
- Noo, zepsuliście nastrój – powiedział do nich z wyrzutem Harry.
- Dobra nie kłóćcie się. Pojedziemy dwoma turami – zadecydował Liam.
Wsiedli do samochodzików. Liam z Niallem, Zayn sam, ponieważ powiedział że i tak ich wszystkich staranuje, Louis z Jackobem, bo przecież pasiasty jest takim dobrym kierowcą, a Bella z Harrym za kierownicą. Świetnie się bawili próbując przez pół godziny (no wiecie, dwie tury) zderzać się jak najczęściej. Jackob cały czas się śmiał, Zayn koncentrował się na jeździe, Harry najpierw próbował skupić się na taranowaniu kolegów podczas gdy Bella próbowała go zdekoncentrować, a później, po zmianie za kierownicą, starał się jej odpłacić tym samym. Przed platforma zebrała się całkiem spora grupa paparazzich, którzy wychaczyli tu One Direction i nie mogli przepuścić takiej okazji. Po skończonej jeździe gdy schodzili po schodkach te „hieny” ich otoczyły ale sprawnie uciekli w stronę dmuchanego zamku basenu z kulkami. Jackob od razu chciał iść pozjeżdżać na wielkiej zjeżdżalni zamku, a Louis poszedł w jego ślady. Tylko niestety brunetowi nie udało się przekonać biletera żeby go wpuścił. Nie pomogły nawet prośby, oferty biletów na koncert i autografów, czy wymówka, że nie może puścić Jackoba samego. BooBear podszedł do reszty zrezygnowany i powiedział:
- Nie planujcie nic na następny tydzień, bo mam zamiar wynająć to miasteczko na weekend i się pobawić!
- Dobry pomysł. Bez paparazzich, czy tłumów – dodał Liam.
- Taaak! Zróbmy tu imprezkę! – wykrzyknął Niall.
Po 10 minutach Jackob zszedł ze zjeżdżalni i chłopcy postanowili poszukać jeszcze innych atrakcji. Mieli się właśnie udać do domu luster, gdy otoczyli ich paparazzi i zaczęli pytać o Bellę, Jackoba. Padały pytania w stylu: „Czyje to dziecko?” czy „Chłopcy czyżby któryś z was został już ojcem? Harry?”. To było trochę męczące i nieprzyjemne, wiec cała siódemką szybko udali się do wyjścia, wsiedli do samochodu i odjechali.
- Przepraszam – powiedział Harry w czasie drogi i spojrzał swojej dziewczynie w oczy.
- Za co?
- Za to, że oni wszystko zepsuli. Zawsze wszystko psują – dokończył smutno, a chłopcy pokiwali głowami.
- To chyba ja was powinnam przeprosić – zaczęła Bella – Teraz nie dadzą wam spokoju i w gazetach pewnie ukaże się artykuł, ze któryś z was jest ojcem. Nie chciałam, żeby tak wyszło.
- My się już przyzwyczailiśmy ale Tobie teraz nie dadzą spokoju – powiedział Zayn.
- Ej nie smutajcie, jakoś to przeżyję – odpowiedziała wesoło brunetka chcąc poprawić atmosferę.
- Jedźmy do Nandos – wykrzyknął nagle Niall – Głodny się zrobiłem.
Wszyscy się zaśmiali. Blondynek zawsze potrafi poprawić humor. Resztę drogi do restauracji przebyli na rozmowach o błahostkach i śmiechach. Louis który siedział za kółkiem zgodził się pojechać „na żarcie” jednak zamiast Nandos wybrał McDonald’a, bo było bliżej. Stojąc przy kasie Niall powiedział:
- To poproszę jeden zestaw Happy Meal z podwójnym burgerem, nuggetsy, dużego shake’a czekoladowego, 2 porcje dużych frytek, BigMac’a, no i w sumie to jeszcze poproszę dwa McWrapy – zakończył po czym odwrócił się w stronę pozostałych – a dla was co będzie?
Bella zaskoczona ilością jedzenia którą zamówił blondynek wybuchła śmiechem.
- No co? Głodny jestem.
Gdy już wszyscy zamówili i poczekali prawie pół godziny zanim zamówienia ich i Nialla były zrealizowane, w końcu wsiedli do samochodu i ruszyli do domu.
- Jedziesz do nas? – zapytał po drodze Harry.
- Nie – Bella pokręciła głową – Musze położyć małego spać, a poza tym Mag pewnie nie chciałaby żebym się z nim szwędała po innych domach.
- A później wpadniesz? – Loczek nie dawał za wygraną.
- No przyjdź – dodał Louis.
- Dziewczyny też będą – wtrącił swoje trzy grosze Liam.
- I będziemy oglądać horrory! – Zayn nie chciał pozostać gorszy wiec też cos dodał.
- mmmm pycha ten McWrap – powiedział Niall z błogim uśmiechem biorąc kolejny kęs. Wszyscy się zaśmiali.
- Dobra to o której? – zapytała dziewczyna wysiadając z samochodu, przed swoim domem.
- Przyjadę po ciebie o 17 – Hazza pocałował ją na pożegnanie.

_______________________________________________________________
Bum, bum tssss.... Mam nadzieję, że się podobało xxd Wiem, że jestem zła, bo nie dodawałam rozdziału przez dwa tygodnie ale przepraszam :[ Postaram sie nadrobić i już siadam do napisania kolejnego xoxo

KOCHAM WAS 

niedziela, 13 stycznia 2013

XIX „TOMLINOSN JEŻELI TO TY TO RADZĘ ZABIERAĆ SIĘ STĄD PÓKI JESZCZE ŻYJESZ!”


24 dzień wakacji

O 7 Anabell zerwała się z łóżka słysząc dzwonek swojego telefonu. Przez chwilę starała się zlokalizować jego położenie poprzez dźwięk ale to nic nie dało. Telefon umilkł. Gdy dziewczyna wyciągnęła  go spod łóżka ponownie zadzwonił. "Amy" głosił napis na wyświetlaczu.
- Czy ty wiesz która jest godzina?! - wydarła się Bella na przyjaciółkę.
- Noo 9 a co? - odpowiedziała niewinnie Amy.
- To bardzo fajnie ale wiesz u mnie jest 8. A jak wiesz, o 8 normalni ludzie śpią. Szczególnie gdy SA to wakacje.
- Oj no przepraszam naprawdę myślisz, że ja pamiętam o tych wszystkich strefach czasowych? – zapytał głos po drugiej stronie. Muszę wam powiedzie, że to akurat jest 100% prawda. Amy geografię zdała ledwo z 2. Nigdy nie ogarniała tego przedmiotu. "Po co mi jakieś półwyspy i rzeki? I te wszystkie gówniane wzory na obliczanie różnicy czasowej? 0.o What the hell? Jak będę chciała to sprawdzić  to równie dobrze mogę użyć wujka google" – twierdziła
- Dobra wybaczam - powiedziała Anabell - Czemu wczoraj nie odbierałaś? Dzwoniłam.
- Byłam z Pitem na randce. Właściwe to była podwójna randka.
- ooo z kim jeszcze?
- Byli jeszcze Tim i Ada - powiedziała niepewnie Amy. Bała się  lekko reakcji przyjaciółki.
- O jeszcze są ze sobą? - odpowiedziała spokojnie Bella. "To ich wybór. Tim jeszcze zobaczy że miałam rację”.
- No już nie.
- Ale przecież przed chwilą mówiłaś, że z wami byli.
- No bo byli, ale daj mi dokończyć. Pokłócili się w restauracji. Haha mówię ci żałuj że tego nie widziałaś. To było naprawdę niezłe przedstawienie. Haha jak tylko o tym pomyślę to chce mi się śmiać – mówiła szybko Amy.
- Dobra. A opowiesz mi o co im poszło?
 -Właśnie miałam to zrobić. No więc to było mniej więcej tak, że siedzieliśmy sobie spokojnie i tak trochę zeszło  na Twój temat. Ada pytała po co pojechałaś i kiedy wracasz z UK. Nie wiem po jej to ale zadawała strasznie dużo pytań. I na koniec zaczęła Cię obrażać i zanim ja zdążyłam cokolwiek powiedzieć to Tomek już zaczął najeżdżać  na nią, „że nie ma prawa tak o Tobie mówić, że nawet Cię nie zna i że on nie ma zamiaru wysłuchiwać tych bzdur i lepiej gdyby sobie poszła. A Ada hahaha musiałbyś ją zobaczyć. Hahaha wstała cała czerwona na twarzy i hahahahaha jak wychodziła to wywaliła się przed samymi drzwiami. Cała pizzeria się z niej śmiała. To było coś. – zakończyła swoją wypowiedź Amy.
- Co?! Ahahahahaha! Serio? O matko ale Tim jest słodki.
- No sama widzisz a ty go tyle razy odrzucałaś.
- Bo dla mnie on nigdy nie był i nie będzie nikim więcej od przyjaciela – tłumaczyła Anabell.
- Dobra zrozumiałam. A teraz opowiadaj co nowego u Ciebie.
- Trochę tego jest - zaczęła Bella.
- Mam czas i darmowe minuty na koncie - wtrąciła Amy.
- Na początek może taka sprawa że Louis zerwał z El.
- Z tą suką która Ci groziła?
- Z tą samą.
- Wow, jak to się stało?
- Zobaczył jak uderzyła mnie na imprezie.
- Co?! uderzyła Cię?! Daj jej adres! Natychmiast!
- Amy spokojnie. Już jest dobrze.
- Na pewno? Martwię się o Ciebie.
- Nie musisz.
- A jak sprawy z tym Twoim chłoptasiem? – Bella wyobraziła sobie jak Amy porusza dziwnie brwiami przy tych słowach. Zawsze tak robiła.
- Z Harrym... On ma na imię Harry.
- Nie czepiaj się i opowiadaj - zaśmiała się dziewczyna po drugiej stronie.
- No to trochę mnie poniosło i prawie się z nim przespałam - powiedziała szybko Bella.
- Co?! Czekaj czy ty właśnie powiedziałaś że z nim spałaś?
- Było blisko. Na szczęście jego kumple wrócili i do niczego nie doszło.
- No no, niezłe sobie tam folgujesz. Nie zrób tylko nic głupiego i na pewno nie rób niczego pod presją.
- Amy..? - zapytała cicho Bella.
- Tak?
- A ty... A ty już z kimś spałaś?
- Tak - potwierdziła dziewczyna.
- Kiedy?
- Rok temu na imprezie. Z Pitem. Ale żałuję tego. Zrobiliśmy to po pijaku i nic nie pamiętaliśmy. Nie wzoruj się na mnie. Naprawdę chciałabym cofnąć czas - powiedziała Amy.
- ale się nie da - dokończyła za nią brunetka.
- Tak masz rację nie da się. Dlatego Twój pierwszy raz musi być wyjątkowy.
- Dziękuję.
- Za co?
- Za wszystko, za tą rozmowę. Muszę już kończyć bo Jackob wstał i muszę mu zrobić śniadanie.
- Papa myszko.
- Do usłyszenia króliczku - powiedziała Bella i przerwała rozmowę.

23.07.2012r, poniedziałek, rano, dom
Rozmowa z Amy uświadomiła mi ze mimo iż Harry jest cholernie seksowny to nie mogę działać pod wpływem uczuć i się z nim przespać tak po prostu. To nie tak, że nie chciałabym tego zrobić, on jest zbyt pociągający. Ja nie chcę później niczego żałować. Harry, spójrzmy prawdzie w oczy może mieć każdą, nawet 80latka żonata od 50 lat by mu uległa. Ale nie o to mi chodzi. Mam na myśli, że mam dopiero 16 lat. Gdyby coś poszło nie tak i wpadlibyśmy to miałabym przesrane u rodziców, w mediach, i u Harrego. Pewnie nie chciałby mnie znać, on też ma tyko 16 lat, a jego menager choć wydaję się spoko gościem zabiłby nas. Powstałby za duży skandal. Nie chce tego. Moje „normalne” życie całkowicie mi wystarcza, bez Harrego było dobrze a z nim jest po prostu cud, miód i orzeszki.
                                                                                                                   

„Hej, co masz dziś w planach? Louis”

„Muszę przypilnować Jackoba. Bella”

„A co powiesz abyśmy do was wpadli z chłopakami? L”

„Jeżeli dom na tym nie ucierpi to możecie spokojnie przyjść xd. B”

„Więc oczekuj nas piękna dziewojo xoxo L”

„Hahahahahahaha xd Harry będzie? B”

„Twój księciu? No raczej, nie mógłby przecież przepuścić takiej okazji :] L”

„Pozdrów go xoxo B”

Po minucie kilku sekundach od wysłania ostatniego smsa Bella poczuła wibracje telefonu w kieszeni. „Wow ten to ma serio sprawne palce skoro tak szybko odpisuje” – pomyślała. Jednak gdy spojrzała na wyświetlacz zobaczyła numer Harrego.
- Halo? – odebrała.
- Też masz ode mnie pozdrowienia – wykrzyknął wesoło Hazza.
- Haha ale nie tak głośno proszę, teraz nie będę słyszeć na jedno ucho – zaśmiała się Anabell.
- Oj przepraszam księżniczko.
- Aw, bo się zarumienie.
- Lubię jak się rumienisz, słodko wtedy wyglądasz.
- Nie, wyglądam jak burak albo dojrzały pomidor.
- Nie prawda – zaprzeczył Harry.
- Prawda – Bella sprawdzała jego cierpliwość.
- Nie.
- Nie?
- Tak – powiedział Harry.
- Hahaha widzisz miałam racje – rzekła Bella tonem „a nie mówiłam?”
- To nie fair, wrobiłaś mnie – Loczek udawał obrażonego.
- Oj no przepraszam ale i tak mam rację.
- Nie.
- Tak.
- Dobra poddaję się, bo jeszcze znów mnie wykiwasz. Cwaniara.
- Haha dziękuję za komplement.
- To nie miał…
- Kurde! Harry muszę kończyć, Jackob właśnie zjeżdża na materacu ze schodów.
- Co?! Czekaj… - zaczął Loczek ale usłyszał tylko dźwięk przerwanego połączenia.
- Czyś ty do reszty oszalał?! To że Cię kocham jak młodszego brata nie znaczy że możesz sobie na wszystko pozwalać! Mogłeś sobie zrobić krzywdę! Jackob czemu to zrobiłeś? – brunetka zakończyła łagodnie swoją wypowiedź i przytuliła chłopca.
- No bo… - 4latek zawahał się na chwilę – Louis powiedział raz, że fajnie się zjeżdża na materacu po schodach no i chciałem spróbować.
- CO?!
- Nooooo.
- Ale naprawdę? – zapytała Bella niedowierzając, że pasiasty mógł powiedzieć coś takiemu dziecku.
- No tak, ale nie złość się na niego. Fajnie było.
- Jackob ty chyba serio masz coś z mózgiem, albo pan Tomlinson zrobił ci jego niezłe pranie.
- yyy – mały nie za bardzo rozumiał sens tych słów. Szczerze to ja jako narrator tez uważam, że to trochę pokręcona wypowiedź ale uznajmy, że nasza bohaterka była pod wpływem silnych emocji i przez chwilę nie była do końca sprawna na myśli. Po chwili usłyszeli dzwonek do drzwi. Chłopcy nie czekając aż im ktoś otworzy wpakowali się do domu.
- TOMLINOSN JEŻELI TO TY TO RADZĘ ZABIERAĆ SIĘ STĄD PÓKI JESZCZE ŻYJESZ! – krzyknęła Bella.
- Ale o co chodzi? – chłopak stanął zdezorientowany na środku salonu.
- Ty się jeszcze pytasz o co chodzi?! Jak mogłeś powiedzieć dziecku, że fajną zabawą jest zjeżdżanie na materacu po schodach?! Czy ty w ogóle myślisz Tomlinson? A może coś takiego jak „rozum” nie istnieje w Twoim słowniku?
- Ej, ej spokojnie. Ja tylko napomknąłem o tym przypadkiem pewnego razu. Przecież nic się nie stało. Nie złość się tak, bo złość piękności szkodzi – zaśmiał się Pan Marchewka.
- Nie przeginaj, bo skopię ci ten uwielbiany przez miliony dziewczyn tyłek.
- Oj no wiem, że uwielbiany przez miliony – powiedział Louis i wypiął się w jej stronę prezentując swój atut  - Ale powiedz mi, czyż nie jest on idealny?
- TOMLINOS! – Bella wydarła się na cały dom. Harry i Niall stojący trochę dalej przyglądali się całej tej sytuacji z uśmiechami na twarzach. Louis chyba przerażony krzykiem brunetki pobiegł na górę. Bella chciała ruszyć za nim jednak Harry mocno ja objął i przytulił całując w czoło.
- A ze mną się nawet nie przywitałaś –powiedział ze smutną minką.
- Przepraszam skarbie ale wiesz – Anabell zaczęła się tłumaczyć.
- Przecież żartowałem, nie jestem zły. A Louisem się nie martw, wątpię że on naprawdę powiedział coś takiego Jackobowi. Kto jak kto ale on w życiu nie pozwoliłby aby komuś stała się krzywda, spójrz na niego, on woła Zayna bo boi się samemu zabijać komary i pająki.
- Haha naprawdę?
- Było kilka takich sytuacji – Loczek pokiwał głową i spojrzał w oczy swojej dziewczyny.
- Dobra, dobra koniec tych czułości Niall Horan jest głody i oczekuje kanapki – brutalnie przerwał im blondyn.
- Taaaaaaaaaaaaaaak jedzenie! – wydarł się Jackob, który do tej pory stał spokojnie i pobiegł do kuchni.
- Widzisz – Bella wskazała kierunek w którym pobiegł chłopiec i odezwała się do Nialla – weź z niego przykład i sam zrób sobie coś do jedzenia.
Blondyn zrezygnowany ruszył w stronę kuchni, a Harry właśnie miał zamiar pocałować Bellę gdy z góry dobiegł ich głośny krzyk:
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!
______________________________________________________________________
"No nareszcie się pojawił" - pewnie tak pomyśleliście i naprawdę bardzo przepraszam że czekaliście na niego tak długo. Dedykuję go każdemu czytelnikowi tego bloga który mnie nie opuścił i który dołączył do nas w ostatnim czasie. <333 Wasze komentarze pod poprzednim naprawdę mnie zmotywowały.
WAŻNE: Na wasze blogi do których podajecie mi linki w komentarzach wejdę, przeczytam i szczerze skomentuje ale dopiero gdy będę mieć ferie czyli od 11.02. Wtedy też odpowiem na dwie nowe nominacje do Liebster Award <3333
Do następnego (czyli za tydzień)
:D